Zrozumieć "tunerów"
 
 
 

Jest wiele rzeczy na tym świecie ,które jest ciężko pojąć albo w ogóle nie daje się ich zrozumieć. Psychika kobiet, tajemnice wszechświata, czy Trójkąt Bermudzki. Patrząc i myśląc o samochodach, również znajdujemy sprawy, które są dla nas niepojęte. Od dawna chciałem poruszyć pewien nurtujący mnie temat. Jest to tuning. Jednak nie tuning mechaniczny, czy optyczny tylko ten inny. Można na siłę podciągnąć go pod te dwa wcześniej wymienione. Domyślacie się o co chodzi? Myślę o tak zwanym "wiejskim" tuningu.

 
Wielokrotnie każdy z nas widział  przykłady takich modyfikacji. Oklejone samochody dziwnymi naklejkami, tony szpachli, spojlery nadające się do pługów śnieżnych. Pytanie, zapewnie wszystkim nam chodzi po głowie: po co? Po co robić coś takiego ze swoim samochodem. Po co go tak krzywdzić? Zadajemy sobie to pytanie za każdym razem, gdy widzimy takiego potworka na ulicy. Staramy się zrozumieć, co drzemie w głowach "tunerów" z. no właśnie, nawet ciężko powiedzieć skąd biorą się tacy ludzie. Odnajdziemy takich i w mieście i na wsi.


Na początku spójrzmy profesjonalnym okiem na to, co można zmienić w samochodzie, by faktycznie lepiej jeździł. Można zmienić aerodynamikę - uzyskamy większy docisk, można ingerować w układ wydechowy, zawieszenie, a na końcu dokonać kilku modyfikacji silnika, by uzyskać większą moc i większy moment obrotowy. Jeśli spojrzymy tylko na kwestię estetyki, to odpowiednio dobrane spojlery, takie które mają za zadanie faktycznie działać,  nie odbiorą uroku aucie. Inżynierowie mawiają, że jeśli coś wygląda dobrze, to działa dobrze. Gdy jednak popatrzymy na modyfikacje karoserii okiem estety, to możemy tak bawić się kolorem i doborem elementów nadwozia, aby samochód wyglądał ładnie.

Postarajmy się zgłębić psychikę owego "tunera" i spróbować racjonalnie wytłumaczyć owe działania. Zaczyna się to od inspiracji - może to być widziany film, targi, czy gra komputerowa. Osoba taka myśli, że mając swój samochód, może go zamienić w jeżdżące cudo. Zaczyna obmyślać plan. Co poprawia wygląd auta? Z pewnością są to spojlery. Tu jednak nie liczy się jakość, tylko ilość. Im większe skrzydło z tyłu tym lepiej, a jeszcze lepiej jak dołożymy dwa takie skrzydła. Ile razy widzieliśmy poczciwe hatch-backi ze spojlerami na dole i górze szyby. W teorii ma to zwiększyć siłę docisku.


Jednak poczciwy "tuner" nie jest inżynierem i nie zna praw rządzących aerodynamiką. Choć tym razem mu się udało - dodatkowy plastik faktycznie dociska swoim ciężarem samochód. Następnym elementem są przednie zderzaki, tu też jest założenie, że powietrze powinno działać i dociskać samochód. Jednak w większości wypadków, przednie spojlery "upiększonych" pojazdów są wielkości pługu śnieżnego.
 
 

Czy to jest głębszy zamysł "tunera"? Za jednym zamachem otrzymuje on dociążony przód i pozbywa się problemów z nie odśnieżonymi przez zaskoczonych drogowców, drogami! Pomysł super, nie dość, że technicznie skuteczny to i jak praktyczny. Dalej "tunerzy" często modyfikują reflektory samochodu. Albo je przyciemniają czego ja osobiście nie jestem w stanie pojąć, no chyba, że chodzi o poprawę bezpieczeństwa i nie oślepianie innych użytkowników dróg. Często zakładają też tzw. brewki by nadać bad-look. Udaje im się to, ponieważ samochód wygląda wtedy naprawdę "bad".  Tym sposobem, mamy w pełni stuningowaną karoserię - no może poza flagą i ksywą na tylniej szybie. To też jest dobry zabieg - od razu widać, że startujemy w rajdach, przez co zyskujemy dodatkowy szacunek  w towarzystwie. Teraz wystarczy tylko pomalować kokpit na jednolity kolor - najlepiej niebieski lub czerwony i zmienić gałkę od dźwigni zmiany biegów. Nie dość, że z zewnątrz wygląda super, to jeszcze w środku czujemy się jak w rajdowej, czy też streetracingowej maszynie. Czas się zająć silnikiem. Tu jest spore pole do popisu. Najłatwiej jest czytając aukcje na allegro.pl, kupić te rzeczy, które podnoszą moc. Na pierwszy ogień idzie magnetyzer, końcówka wydechu i sportowe świece. To daje nam jakieś 30-40KM mocy więcej, stożkowy filtr powietrza i przewody zapłonowe, strumienica i w ten oto prosty sposób zwiększyliśmy sobie moc o jakieś 70%. Oczywiście nie ma potrzeby jechania na hamownie, by to sprawdzić. Przecież wszystko jest opisane na pudełkach przedmiotów, które właśnie zamontowaliśmy w naszym samochodzie.


Samochód ryczy teraz jak bolid F1, przyspiesza do 100 km/h w kilka sekund, a cały pakiet aero pomaga nam przy pokonywaniu zakrętów. Na deser należy pomalować nasze wspaniałe wyścigowe cacko w ciekawe barwy, najlepiej niejednolite tak, aby się wyróżniał w tłumie innych, czarnych, żółtych czy czerwonych sportowych samochodów i już. jesteśmy panami szos.

Przerażający jest fakt, że są ludzie, którzy  naprawdę tak myślą. Wierzą w to, co jest napisane na pudełkach akcesoriów tuningowych nieznanych firm. Wydaje im się, że jeśli dołożą skrzydła i pług z przodu to wszystko razem będzie świetnie działać. Prawda jest  inna- zaletą takich modyfikacji jest tylko uśmiech przechodniów i innych kierowców. I nie jest to uśmiech uznania, tylko pogardy i  chyba współczucia dla samochodu, którego coś takiego spotkało.
Jan Rudak
 
 
12