Total Overdose
 
 
 

Dlaczego postanowiliśmy przypomnieć Wam o grze, która swoją premierę odbyła już  ponad rok temu? Powodem było gorące zachęcenie wszystkich Czytelników do rozgrywki w Total Overdose - tytułu po brzegi wypełnionym nieustającą akcją i na dodatek kosztujący naprawdę niewielkie pieniądze (stosunkowo do jakości jaką prezentuje). Chcecie dowiedzieć się więcej? Zapraszamy do dalszej części lektury!

 
Do zabawy razem z grą Deadline Games skłoniło mnie chyba ogromne zamiłowanie skierowane w kierunku San Andreas - najnowszej odsłony niezwykle popularnego cyklu Grand Theft Auto. Autorzy wspominając (jeszcze przed premierą) o swoim nadchodzącej dziele twierdzili, że będzie to produkcja mająca szansę konkurować właśnie z SA - otwarte miasto, spora swoboda ruchu, możliwość kierowania pojazdami... To nam obiecywano. A jak jest w rzeczywistości? Powiem tyle: w pewnym stopniu dotrzymano słowa, ale jednak raczej nie tego się spodziewaliśmy.

Jednego Total Overdose nie można odmówić - bardzo przyjemnych oraz dających nie małą satysfakcję strzelanin, wynikających przede wszystkim z zastosowania bullet time'u. Dzięki któremu nawet dziesięciu osobowa grupa przeciwników nie będzie stanowić dla nas problemu. Do tego dochodzi jeszcze możliwość cofania czasu i wykonywania composów... Wszystko to powoduje, że misje są interesujące i nie stają się nudne!


Wcielamy się w postać Ramiro Cruz'a (znanego jako El Gringo Loco), który wychodzi z więzienia i dołącza do rządowej organizacji walki z narkotykami DEA (Drug Enforcement Administration). Dlaczego się na to zdecydował? Skłonił go do tego brata próbujący rozwiązać tajemniczą i dziwną sprawę śmierci ich ojca. Niestety los chciał, że wylądował na wózku ze złamaną nogą. A całe zadanie powierzył nam!

Total Overdose zostało podzielone na dwa rodzaje misji: głównego wątku fabularnego i dodatkowe. Na tych pierwszych się nie zawiodłem. Są zróżnicowane - kradniemy ciężarówki, innym razem musimy podłożyć bombę... Gorzej jest już z zadaniami dodatkowymi, które niestety szybko stają się nużące, ponieważ są mocno powtarzalne. Sprowadzają się tylko do zaliczania samochodem wyznaczonych checkpoint'ów i eksterminacji "niemilców". Nic poza tym.


Po pierwszej przejażdżce samochodem straciłem całkowicie ochotę na dalszą jazdę. Spowodował to kompletnie nie udany model jazdy. Wszystkie z dostępnych pojazdów prowadzi się właściwie tak samo, tzn. gwałtownie reagują na nasze ruchy i łatwo wpadają w poślizg. Nie ma w tym naprawdę nic przyjemnego, a prędkości jakie rozwijamy są małe.

Teren jaki przygotowano do naszej eksploracji nie szokuje wielkością i  brakuje mu klimatu dającego poczucie uczestnictwa w prawdziwej przygodzie. Od razu możemy zapomnieć o sklepach z ciuchami lub broniom czy własnym domu. Efekt prawdziwego i żyjącego miasta psuję także mało wiarygodne zachowanie jego mieszkańców. To, że możemy ukraść napotkany samochód bez narażania się na jakiekolwiek nieprzyjemności ze strony kierowcy, który go prowadzi jest niczym w porównaniu do... jeszcze większych dziwactw w wykonaniu postaci występujących w grze. Wiecie jaki jest jeden z ciekawszych sposobów na ich likwidacje? Już wyjaśniam, nic trudnego. Wystarczy, że rzucicie sią na wybranego kolesia, tak jak podczas strzelania, aby ten przewrócił się i już nigdy nie wstał?! Istna błyskawiczna śmierć. Innym, jeszcze łatwiejszym - i za razem bardziej ukazującym nieudolność gry - sposobem na wymierzenie "sprawiedliwości" jest np. zwykłe wymachiwanie maczetą, bez użcycia jej na innych. Co to da? Otóż osobnik, który zobaczy nasze jakże niewinne popisy zacznie uciekać, najczęściej biegnąc wprost na nieopodal znajdującą się ścianę (widzialną lub nie), tym samym kończąc swój marny żywot. No cóż, to tylko niektóre bugi jakie można spotkać w Total Overdose...


Ramiro radzi sobie jak mało kto z strzelaniem do żywych celów. Wykorzystuje do tego m.in.: shotgun, uzi czy obrzyn, a w nagłych wypadkach nie boj sięgnąć po bazook'e! Ciekawostką są działka strzelnicze, które są rozmieszczone na niektórych lokacjach. Do walki wręcz przydatne mogą okazać się zwykłe grabie, łopata czy kij baseball'owy.
 
 

Wraz z postępami w rozgrywce napotykamy coraz większą liczbę przeciwników. Ich siłą nie jest zaawansowana sztuczna inteligencja lecz - często nie mała - przewaga liczebna, która jednak za naszym drobnym wysiłkiem zostaje efektywnie zniwelowana. ;) Generalnie poziom trudności wypadł odpowiednio... Najczęściej nie tracimy niepotrzebnie czasu oraz nerw na przechodzenie kolejny raz tego samego etapu i dlatego Total Overdose jest dobrym "relakstorem" po ciężkim dniu spędzonym w szkole lub pracy.

Przechadzając się po zakątkach umiejscowionych między Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem natrafimy na płonące czaszki. Jeżeli zbierzemy jedną z nich rozpocznie się "Deay of the Death". Co wtedy się dzieje? Niebo przyjmuje kolor "krwisty", a nasza postać staje się obiektem ataku zabawnie przebranej grupy, której należy pokazać kto tu rządzi! Podobnych atrakcji jest jeszcze trochę... ale pozostawię je Wam do samodzielnego odkrycia.

Warto wspomnieć, że dość często zdobywamy power-up'y, które stają się naszą ostatnią nadzieją w sytuacji kiedy koniec wydaje się już tylko kwestią paru sekund. Bardzo przydatny w takich momentach staje się m.in. "Golden Gun", który działa bez zarzutu w myśl słowa headshot!


Co nieco dziwne, nie ubolewałem nad grafiką jaką zastosowano w Total Overdose. Ciągła akcja i spora grywalność spowodowały, że potraktowałem ją z lekkim przymrożeniem oka. Ale nie wiem jakie odczucia kierują Wami. Dlatego lepiej uprzedzę - pod względem oprawy wideo gra słowackiego studia prezentuje się tylko przeciętnie. Zabrakło dopracowania istotnych elementów i jeżeli chodzi o mnie, przez całą rozgrywkę nie znalazło się żaden element, który potrafiłby przykuć moją uwagę swoim wyglądem.

Podobnie jest z muzyką - niczym nie zaskakuje... I pojawia się raczej rzadko (dla przykładu, zapomnicie o radiu, którego można by posłuchać podczas przejażdżki autem lub motorem).


Bawiłem się przednio! Szkoda tylko, że tak krótko (ukończenie Total Overdose zajęło mi około sześciu-siedmiu godzin i muszę przyznać, minęły mi one nadzwyczaj szybko). Co jest w tej grze najlepszego? Moim zdaniem wspomniane na początku recenzji, bardzo dobrze skonstruowane (dostępny arsenał, bullet time...) strzelaniny! To właśnie one cały czas utrzymują nas przed ekranem monitora oraz są głównym elementem tego tytułu. Szkoda tylko, że tragiczny model jazdy i cała masa bugów pozostawiło pewien niesmak. No, ale i tak było warto!

Total Overdose
 
Producent:
Deadline Games

 
Dystrybutor:
CD Projekt

Wymagania sprzętowe:
Windows 2000/XP
Pentium 1.5 GHz lub AMD AthlonXP 1400 MHz
256 MB RAM
Karta graficzna NVIDIA lub ATI kompatybilne z DirectX 9.0c
1.7 GB HDD

 
Dobry "relaksator"
Przyjemna rozgrywka
Sporo rodzajów broni
Niska cena
 

Przeciętna grafika

Skopany model jazdy

Skopany model jazdy

W mieście - nudy...

Chciało by się więcej

7+/10  
 
Piotr 'Silas' Burakowski
 
 
23