| |
| |
Przez Nikiego Laudę uznany za najlepszego kierowcę wszech czasów. Niesamowita osobowość i znakomity kierowca. Oto krótka historia człowieka w charakterystycznym żółtym kasku.
|
|
|
|
|
|
Wszystko zaczęło się, gdy młody Ayrton przyszedł na świat - 21 marca 1960 roku w Sao Paulo. Już od najmłodszych lat jeździł wszystkim, co tylko miało koła. Gdy chłopiec miał 4 lata, ojciec zbudował dla niego gokart. Tak zaczęła się przygoda młodego Brazylijczyka ze sportem motorowym. Najpierw była to zabawa w wolnym czasie, ale w wieku 13 lat zaczął startować na poważnie. Już wtedy pokazywał, że tylko zwycięstwo się dla niego liczy. Drugie miejsce zawsze było dla niego porażką. W wieku 19 i 20 lat zdobył kartingowe wicemistrzostwo świata. Jednocześnie zdał maturę, ukończył studium wiedzy o gospodarce i dostał się na studia na uniwersytet w Sao Paulo. Jednak to go nie pociągało. Wiedział, że jego przeznaczeniem jest ściganie się. Dlatego w 1981 r. postanawia opuścić swoją ojczyznę. Jest to dla Ayrtona trudny okres. Rezygnuje ze studiów i opuszcza swoją świeżo poślubioną żonę Lilian, która nie decyduje się z nim na wyjazd do Europy.
Jednak to nie przeszkodziło młodemu Brazylijczykowi doskonale się zaprezentować. Zaczął w Wielkiej Brytanii od Formuły Ford 1600. Wygrał 12 wyścigów i pewnie zdobył tytuł mistrzowski. Podobnie było rok później, gdy zdobył tytuł Mistrza Europy, startując w Formule Ford 2000 i wygrywając 6 z 9 wyścigów. W mistrzostwach Wielkiej Brytanii na 18 ukończonych przez niego wyścigów, wygrał 16, a w pozostałych był drugi. Oczywiście, bez żadnego problemu zdobył tytuł. Dzięki takim znakomitym osiągnięciom, jeszcze w tym samym roku zadebiutował w Formule 3 na torze w Thruxton. W swoim debiucie pobił rekord toru, zdobył pole position i wygrał wyścig. Początek sezonu układał się znakomicie. Wygrał pierwsze 9 wyścigów i 8 razy startował z pierwszego pola. Ambicja Ayrtona nie pozwalała jednak na odpuszczenie innym zawodnikom ani na chwilę. Dlatego nie ukończył 3 kolejnych wyścigów, a jego przewaga zmalała. Podczas rozmowy z szefem teamu, Dick Bennets powiedział Sennie, że czasem lepiej dojechać na drugiej pozycji niż nie dojechać wcale. Było to dla niego niezmiernie trudne do zaakceptowania. Jednak Ayrton posłuchał go i zdobył kolejny tytuł mistrzowski.
Świadectwem jego geniuszu już we wczesnej karierze może być wyścig w Snetterton 9 kwietnia 1982 r. Tuż po starcie doszło do karambolu. Jednak Ayrton był już daleko z przodu. Na następnym okrążeniu, kiedy przejeżdżał przez miejsce kraksy, nagle zwolnił. Kolejne okrążenie przejechał jako siódmy. Potem zaczął przyspieszać i wyprzedzać innych. Nawet jego kolega z drużyny, Andrews był zdziwiony: "Prowadziłem w wyścigu o jakieś piętnaście sekund, potem zobaczyłem go w lusterkach. Był daleko, więc pomyślałem, że wyścig mam w kieszeni. Doszedł mnie bardzo szybko i wyprzedził." Ayrton ostatecznie wygrał wyścig, ale nie zatrzymał się tuż za metą, a jakieś 300 metrów dalej. Jak się później okazało, kamień ściął mu przednie hamulce i jechał tylko na tylnych...
Po tych wyczynach przyszedł wreszcie czas na upragnioną Formułę 1. Już jako debiutant w zespole Tolemana oświadczał: "nigdy nie mógłbym być po prostu kolejnym kierowcą Formuły 1". Oczywiście, wywoływało to kontrowersje w świecie F1. Już w pierwszym swoim sezonie zdobył miejsce na podium. Ba! Nawet mógłby wygrać, gdyby nie przerwano pamiętnego deszczowego GP Monako, gdzie był drugi. Oprócz tego zaliczył jeszcze dwa trzecie i dwa szóste miejsca, zajmując ostatecznie 9. miejsce z 13 punktami.
W roku 1985 nastąpiła przeprowadzka do zespołu Lotusa. Tam Senna odniósł swoje pierwsze zwycięstwo na torze w Portugalii - na deszczowym torze. Wtedy też zdobył swoje pierwsze pole position w Formule 1. Później 6 razy był najlepszy w kwalifikacjach. Udało mu się jeszcze raz wygrać podczas GP Belgii. Znów podczas deszczu. Powoli zaczynało do niego przylegać określenia "Króla Deszczu". Ostatecznie sezon zakończył na 4. pozycji z 38 punktami.
Kolejny rok to również dwie wygrane. Cztery razy był drugi, dwa raz trzeci, raz czwarty i piąty. Zdobył 8 pole position i tylko raz był poza pierwszą piątką. Sezon ukończył, mając 55 punktów. To dało mu znów 4. lokatę w mistrzostwach.
Rok 1987 to jego ostatni sezon startów w Lotusie. Może i dobrze, bo znowu wygrał dwa wyścigi. Zdobył tylko jedno pierwsze miejsce startowe, ale ani razu nie wypadł poza pierwszą siódemkę. Jednak w ogólnym rozrachunku na koniec wyszedł lepiej niż w poprzednich sezonach. Zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej.
Nadszedł czas, aby przenieść się do lepszego zespołu. W tamtym czasie bardzo dobrze spisywał się McLaren. Zespół miał też znakomitych kierowców. Oprócz Ayrtona Senny był nim także dwukrotny mistrz świata, Alain Prost. Już od początku współpracy z "Profesorem" doszło do animozji. Pokłócili się między innymi o to, kto ma prowadzić pierwszy samochód. Ayrton upatrzył sobie w Proście godnego rywala. Jak się po pierwszych testach okazało, miał rację. McLareny biły inne bolidy o prawie 2 sekundy! Ron Dennis pokusił się nawet o stwierdzenie, że jego zespół może wygrać wszystkie wyścigi w sezonie. I gdyby nie Jean-Louis Schlesser (tak, ten, który jeździ w Dakarze), przez którego Senna nie ukończył wyścigu na Monzie, to miałby rację.
W tym sezonie wiadomo było, że wyścig wygra McLaren. Nie wiadomo było tylko, który z jego kierowców. Jednocześnie Ayrton miał obsesję na punkcie swojego utytułowanego partnera. Liczył się tylko on. Potwierdza to Jo Ramirez, koordynator McLarena: "Od pierwszego razu, kiedy Ayrton jechał McLarenem, miał obsesję na punkcie Alaina. Chciał wiedzieć, ile ma skrzydła, jakie sprężyny i jakie opony. Za każdym razem, kiedy zjeżdżał do boksu, pierwszą rzeczą, o którą pytał, był czas osiągnięty przez Alaina. Nikt inny go nie obchodził. Alain był numerem jeden i nawet po zdobyciu mistrzostwa, pokonanie go było obsesją Ayrtona".
Kolejnym świadectwem geniuszu Senny było GP Monako. Prost odnotowywał czasy lepsze od innych kierowców o sekundę. Wtedy z boksów wyjechał Senna i zanotował czas lepszy o półtorej sekundy... od Prosta. Jak wszyscy zgodnie twierdzili, dokonał czegoś niewiarygodnego. Podczas wyścigu Senna prowadził przez znaczną część dystansu. Dopiero kiedy po 50 okrążeniach Prost wyprzedził Bergera, za którym utknął po złym starcie, zaczął kręcić lepsze czasy. Szybko odnotował najlepsze okrążenie wyścigu. Dwa okrążenia później Senna odpowiedział tym samym. Wtedy Ron Dennis wszedł na linię i kazał zwolnić obu zawodnikom, zwłaszcza że Brazylijczyk miał bezpieczną przewagę ponad 50 sekund na 12 okrążeń przed metą. Jednak Ayrton nie ukończył już kółka. Uderzył na zakręcie Portier w barierkę. Po tym zdarzeniu nie chciał z nikim rozmawiać. Dopiero wieczorem udało się go namówić na rozmowę. Jak wspomina Ramirez: "Nie odbierał telefonów. Kiedy wreszcie udało mi się z nim porozmawiać, około wpół do ósmej tego wieczoru, ciągle jeszcze płakał. Mówił - Po prostu nie wiem, co się stało. Kierownica wypadła mi z rąk. - Chodzi jednak o to, że on i tak nigdy nie był dalej niż jakieś pół centymetra od tych barierek. Niewiarygodne." Był to jego największy błąd w karierze.
Potem zdobył 6. pole position pod rząd i zaczął doganiać Prosta w punktacji. Pomimo wstrzymania passy Senny przez Alaina we Francji, młody Brazylijczyk zrównał się z nim po GP Węgier (10. wyścig w sezonie). Jednak dopiero podczas przedostatniej eliminacji w Japonii zapewnił sobie tytuł. Weekend przebiegł trochę nerwowo, gdyż Senna fatalnie wystartował i spadł z pierwszego na czternaste miejsce. Jednak nie powstrzymało go to i zwyciężył w GP Japonii. Oznaczało to jednocześnie upragniony tytuł Mistrza Świata. Senna zdobył 90 punktów, 8 razy wygrał, 3 razy był drugi, raz czwarty i szósty. Jednak i tak jego osiągnięcia z kwalifikacji są jeszcze lepsze. 13 pole position, 2 razy drugi i raz 3! W ciągu 16 eliminacji jego najgorsza pozycja to trzecia! To był niesamowity wyczyn. Nie przeszkadzało to Sennie, który za rok pobił ten rekord...
Rok 1989 zmienił jeszcze bardziej stosunki między dwoma znakomitymi kierowcami. Wszystko zaczęło się od drugiego wyścigu sezonu, na Imoli. Tam obaj panowie zawarli umowę, że nie będą się wyprzedzać do zakrętu Tosa. I tak też się stało. Jednak po groźnym wypadku na Tamburello Gerharda Bergera, zdecydowano się na restart wyścigu. Tym razem jednak Senna gorzej wystartował i gonił Prosta. Zdecydował się go zaatakować i wyprzedził. Po tym manewrze Alain nie mógł się skoncentrować. Wypadł z trasy (co nigdy mu się nie zdarzało) i nie ukończył wyścigu. Wtedy rywalizacja przeniosła się poza tor. Od tamtej pory obaj panowie nie siadali nawet obok siebie na konferencji prasowej! Wszystko starał się załagodzić Ron Dennis, który zmusił Sennę do przeprosin. Jednak Francuz uznał przeprosiny Brazylijczyka za nieszczere i nadal obaj panowie byli w stanie wojny.
Przez cały sezon liczyli się tylko dwaj kierowcy McLarena. Trochę więcej szczęścia miał Francuz, któremu nie doskwierały usterki techniczne. Przez nie Senna nie ukończył kilku wyścigów. Pod koniec sezonu jedyną szansą dla Ayrtona było wygranie 3 ostatnich eliminacji. W Hiszpanii na torze w Jerez udało mu się wygrać. W Japonii zdobył pole position (wyprzedzając Prosta o 1,7 sek.), ale podobnie jak przed rokiem, zawalił start. Gonił Prosta przez cały wyścig i na 6 okrążeń przed metą dogonił drugiego McLarena. Zdecydował się zaatakować przed szykaną. Jednak Francuz zdecydowanie "zamknął drzwi" Brazylijczykowi i oba bolidy sczepiły się i opuściły tor. Prost zrezygnował z dalszej walki i wysiadł ze swojego pojazdu. Ayrton nie odpuścił i po wymianie nosa jechał dalej. Zameldował się pierwszy na mecie. Niestety, Ayrton został zdyskwalifikowany za ominięcie szykany, jak wracał na tor. Tym samy tytuł zdobył Alain Prost. Senna zakończył sezon na drugiej pozycji, mając 60 punktów. Z kolei w kwalifikacjach był bezsprzecznie najlepszy. 13 pole position i 3 razy drugie pole startowe. Wraz z końcem tego sezonu skończył się kontrakt Prosta z McLarenem - kierowca przeszedł do Ferrari. |
|
|
| |
|
|
|
|
Mimo że Alain zmienił zespół, to obaj kierowcy nadal się unikali. Sytuacja się zmieniła po GP Włoch, wygranym przez Sennę (Prost drugi, Berger trzeci). Normalnie na konferencji Ayrton i Alain powinni siedzieć koło siebie, jednak rozdzielał ich Berger. Austriak sam zaczął opowiadać o wyścigu, po czym wstał i wyszedł. Po standardowych pytaniach, jeden z dziennikarzy zapytał się, jak długo jeszcze będą żywić do siebie urazę. Nastąpiła cisza. Po chwili obaj panowie przedstawili swoje wersje wydarzeń. Po krótkich wyjaśnieniach obaj podali sobie ręce i poklepali po plecach. Jednak pokój nie trwał długo...
Historia lubi zataczać koło i ponownie, tak jak przez ostatnie dwa sezony, o końcowym sukcesie miało zadecydować GP Japonii. Sytuacja przed wyścigiem przypominała tę z poprzedniego roku, z tym wyjątkiem, że to tym razem Prost musiał tu wygrać, aby przedłużyć szansę na tytuł. Ayrton odegrał się za zeszłoroczny "numer" Prosta i tym razem to on go pozbawił szans na tytuł. Już na pierwszym łuku Ayrton wjechał w Ferrari Prosta, przez co obaj nie ukończyli wyścigu. W tym roku tytuł powędrował po raz drugi do Brazylijczyka. Nowy Mistrz Świata zdobył 78 punktów w sezonie. Pole position zdobywał 10-krotnie, 2 razy był drugi, 3 razy trzeci i raz czwarty.
Sezon 1991 przyniósł zmianę w punktacji. O końcowym wyniku miały decydować punkty zdobyte w każdej eliminacji. Ten rok był łatwy dla Ayrtona. Wygrał pierwsze 4 pierwsze wyścigi, co dało mu dużą przewagę. Do tego Prost nie jeździł tak, jak w poprzednich sezonach. Nie wygrał ani jednego wyścigu. Ostatnie GP, w Australii, zostało zakończone po 14 okrążeniach z powodu ogromnej ulewy. Za to zwycięstwo Senna otrzymał 5 punktów. Ostatecznie zdobył swój trzeci tytuł mistrzowski, mając 96 punktów i 8 pole position.
Po wspaniałych sezonach stajni z Woking, przyszły chudsze lata. Ayrton przez agresywną jazdę nie ukończył aż siedmiu wyścigów. Do tego znakomita postawa Williamsów i Nigela Mansella pogrążyła brytyjski zespół. Ostatecznie Senna był czwarty, za młodym Michaelem Schumacherem. Ayrton po tym nieudanym sezonie, widząc, że Williamsy są szybsze od McLarena, stara się tam przenieść. Jednak ubiega go jego odwieczny wróg - Alain Prost.
W 1993 r. McLaren traci swojego dostawcę silników (Honda). W zamian bolidy otrzymały słaby silnik Forda. Ekipa Williamsa z dobrymi silnikami Renault i dobrymi kierowcami (Alain Prost i Damon Hill) była praktycznie nie do zatrzymania. Ayrton jednak pokazał swoją klasę podczas mokrego wyścigu w Donington, który wygrał. Ostatecznie tytuł zdobył Prost, wygrywając 7 wyścigów. Na drugim miejscu znalazł się Ayrton z 5 wygranymi na koncie. Trzeci był Damon Hill. Widząc taką znakomitą postawę, Williams podpisuje z nim kontrakt na następny rok.
Rok 1994 zapowiadał się dla Ayrtona wręcz świetnie. Alain Prost i Nigel Mansell przestali już jeździć w F1, a on był w najlepszym zespole i z najlepszym samochodem. Niestety, nie do końca tak było. W życie weszły nowe przepisy, które zabroniły używania elektronicznych systemów aktywnego zawieszenia i kontroli trakcji, co było domeną Williamsów w poprzednich sezonach. Do tego FW16 nie prowadził się tak dobrze i był niewygodny dla kierowcy (również dla Hilla). Mimo to Senna zdobył 3 pierwsze pole position w sezonie. Jednak nie ukończył pierwszych dwóch wyścigów. Wyścig o GP San Marino na Imoli miał być jego powrotem do gry o mistrzostwo.
Niedobre rzeczy zaczęły się dziać już podczas piątkowych treningów. Rubens Barrichello, który wtedy jechał na Jordanie, przy szykanie Variante Bassa uderzył w krawężnik. Bolid dosłownie wyleciał w powietrze i uderzył w siatkę chroniącą widzów przed odłamkami -miejsce uderzenia znajdowało się powyżej(!) bariery z opon. Na szczęście siatka wytrzymała uderzenie samochodu rozpędzonego do ok. 220 km/h i nikomu, poza Barrichello, nic się nie stało. Ayrton, który uważał go za swojego następcę, szybko znalazł się w ośrodku medycznym, gdzie został przetransportowany Rubens (w tym celu przedostał się przez mur i wszedł tylnym wejściem, bo główne drzwi były zamknięte). "Pierwszą twarzą, jaką zobaczyłem, była twarz Ayrtona", wspominał później Barrichello. "Miał łzy w oczach. Nigdy wcześniej tego u niego nie widziałem. Odniosłem wrażenie, że przeżywał mój wypadek jak swój własny." Mimo że Ayrton wrócił później do bolidu i ustanowił najlepszy czas, to zachowywał się inaczej niż zwykle. Był mniej skoncentrowany, skupiony na wyścigu. Zmienił się również jego wizerunek publiczny, zazwyczaj oschły i zimny. Jeszcze dobitniej było to widać następnego dnia. Wtedy miał miejsce groźny wypadek Rolanda Ratzenbergera, którego Simtek wzbił się w powietrze na zakręcie Gillesa Villeneuve'a i z prędkością 320 km/h uderzył w betonową ścianę. Reakcja Senny wskazywała na najgorsze... I tak się później okazało. Mimo natychmiastowej pomocy, masażu serca i przewiezienia do kliniki, Austriakowi nie udało się przeżyć tego wypadku... Była to pierwsza śmierć na torze od śmierci Ricardo Palettiego w 1982 roku. Senna dowiedział się o tym w centrum medycznym od lekarza. Tym razem jego wizyta w szpitalu była jeszcze smutniejsza niż poprzedniego dnia. Ayrton mocno to przeżył. Nie czuł się dobrze. Po raz pierwszy nie chciał brać udziału w wyścigu. Ostatecznie zdecydował, że wygra ten wyścig i wyciągnie na mecie flagę austriacką zamiast brazylijskiej. Jednak niedzielny wyścig był jeszcze gorszy od soboty.
Niedziela, 1 maja 1994 roku. Ten dzień był zupełnie inny od dotychczasowych startów Ayrtona. Zaskoczeniem był komunikat, jaki wypowiedział Senna podczas rozgrzewki: "Szczególne pozdrowienia dla mojego... dla naszego drogiego przyjaciela Alaina. Wszyscy tęsknimy za tobą, Alain". Później obaj się spotkali i rozmawiali na temat bezpieczeństwa w F1.Wszystkich zaskoczyło złamanie obyczajów Ayrtona. Zawsze przed startem siedział w bolidzie w kasku, skupiony, skoncentrowany. Tym razem było jednak inaczej. Siedział w bolidzie bez kasku. Jego ponury wyraz twarzy mówił wszystko. Chciał, żeby to jak najszybciej się skończyło. Już na starcie doszło do kraksy. Benetton J.J. Lehto zgasł i uderzył w niego Lotus Lemy'ego. Wypadek wyglądał bardzo groźnie. Kierowcom nic się nie stało, ale jedno z kół przeskoczyło wysokie ogrodzenie i raniło 9 kibiców. Cudem nikt nie zginął. W tym momencie na tor wyjechał safety car (wtedy Opel Vectra Turbo) i zjechał dopiero na piątym okrążeniu. Wpływ samochodu bezpieczeństwa na temperaturę opon był znikomy, gdyż Ayrton wykręcił rewelacyjny czas 1'24''887, który został pobity dopiero pod koniec wyścigu tylko przez Schumachera i Hilla na mniejszej ilości paliwa. To przeczy tezie, jakoby przyczyną wypadku było niskie ciśnienie w oponach.
Na następnym okrążeniu, na łuku Tamburello, doszło do tragedii. Ayrton, jadąc pełnym gazem po tym szybkim łuku (ponad 300 km/h), zauważył, że bolid nie reaguje na ruchy kierownicą. Na resztkach filmu z pokładu jego Williamsa widać, że próbuje kierownicą nadać bolidowi właściwy tor, ale wszystko na nic. Również operacje pedałami gazu, hamulca i sprzęgła nic nie dają. Williams jedzie na wprost, na spotkanie z betonową ścianą. Ayrton w ciągu niecałej sekundy (odkąd poczuł, że nie panuje nad pojazdem) zwolnił z 309 do ok. 210 km/h. Jednak to nie wystarczyło... Bolid uderzył w bandę, a część jego zawieszenia przebiła kask i uszkodziła czaszkę Brazylijczyka. Ayrtona wyciągnięto z bolidu i wsadzono do helikoptera. W tym czasie jego serce dwa razy przestało bić, ale udało się go jeszcze utrzymać przy życiu. W szpitalu stwierdzono śmierć mózgu, a o 18:40 ogłoszono, że serce Ayrtona Senny da Silva przestało bić...
Badaniem przyczyn wypadku zajęła się specjalna komisja. Ostatecznie ustalono, że przyczyną wypadku nie był błąd kierowcy, a pęknięcie drążka kierowniczego. Jednak to dochodzenie w wielu sprawach na zawsze pozostanie niewyjaśnione z powodu wielu tajemniczych zdarzeń (więcej o wypadku i tajemniczych okolicznościach śledztwa, a także o samym Ayrtonie znajdziecie na stronie www.senna.prv.pl - serdecznie polecam).
Ayrton Senna wziął udział w 161 wyścigach Grand Prix. 41 z nich wygrał, a w 65 był najlepszy w kwalifikacjach. 80 razy stanął na podium i zdobył 610 punktów w mistrzostwach świata. Jego rekordy do tej pory utrzymują się w ścisłej czołówce i gdyby nie przedwczesna śmierć, to najprawdopodobniej rekord zdobytych pole position nadal by do niego należał (Schumacher zdobył ich 68, ale potrzebował na to prawie 100 wyścigów więcej!).
Na koniec zacytuję przesłanie Wielkiego Mistrza do nas, maluczkich:
"Prowadzę bardzo uprzywilejowane życie, zawsze było ono nadzwyczaj szczęśliwe. Ale wszystko, co od życia dostałem, wypracowałem poprzez poświęcenie i wielką żądzę osiągnięcia moich celów; wielką żądzę zwycięstwa - zwycięstwa w życiu, nie za kierownicą. Zwracam się teraz do was wszystkich, do tych, którzy tego doświadczyli i do tych, którzy wciąż szukają swojej drogi: cokolwiek w swoim życiu robicie - czy to na najwyższym, czy najskromniejszym poziomie - musicie wykazać wielką siłę i determinację. Róbcie wszystko z miłością i głęboką wiarą w Boga. Pewnego dnia zrealizujecie swój cel i osiągniecie sukces." |
|
|
|
|
|
| |
|
|