| |
| |
Po Detroit czas na Europę, tym razem też ciekawa rocznica, genewski salon miał swoją 77. odsłonę w tym roku. Zainteresowanie przerosło wyobrażenia organizatorów- od 8 do 18 marca przez hale wystawowe przewinęło się 730.736 zwiedzających. To drugi najlepszy wynik w historii imprezy! Salon w Genewie pełen był premier, tuningu i ogólnej fety pod tytułem "branża motoryzacyjna ma się bardzo dobrze". Przedstawiamy najciekawsze dowody na to twierdzenie.
|
|
|
|
|
|
W tym samochodzie najbardziej amerykańska jest nazwa- szpanerska, trochę dla dzieci, a jednak budząca ciekawe, agresywne skojarzenia. Coś w stylu Washington Wizards w NBA czy NY Devils w NHL. Za to wymiary, jak na Jankesów, wydają się być dość małe- Demon, nowy kabriolet Dodge'a, ma być konkurentem dla niewielkiej Mazdy MX-5 i Saturna Sky! Dodge przyzwyczaił nas do megalomanii, wielkich silników, dobrych kilku metrów w wymiarach i kanciastego nadwozia. W wypadku nowego roadstera nie możemy jedynie odrzucić ostatniej cechy- jak przystało na kompaktową wersję "Źmii", samochód wygląda jak gotowy do ataku, mimo że na początku napędzać go ma zaledwie 172-konne (2400ccm), benzynowe serce. Prawdziwie demoniczna natura nowego modelu powinna objawić się nam dopiero wraz z zamontowaniem 300-konnej jednostki z Calibra SRT4. Bez względu na zastosowany motor moc przenoszona jest na tylne koła za pomocą 6-biegowej, ręcznej skrzyni biegów i... Demon nie będzie dostępny na rynku europejskim. Mimo wszystko Dodge oficjalnie życzył sobie, żeby mały roadster stał się równie rozpoznawalny dla rogatej marki jak Viper.
Horacio Pagani prawdopodobnie czerpie wzorce u najlepszych, gdyż chce nową Zondę R sprzedawać tylko tym, którzy jedną mają już w garażu. Zupełnie jak Ferrari postępuje z Enzo. 750KM tylko dla kilkunastu wybrańców, za to pamięć w historii motoryzacji dla wszystkich. -Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne, natomiast wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe- tak twierdził Einstein. W Pagani Zondzie R oba te elementy spotkały się, tworząc niesamowity bolid. Wersja R jest dłuższa o 40cm od standardowej Zondy i z niżej osadzonym carbonowym nadwoziem i dodatkami poprawiającymi aerodynamikę bolidu jeszcze lepiej trzyma się drogi. Pod maską mercedesowski 7.3l ze statystykami: 750KM i 712Nm. To sprawia, że zwykła Zonda przy odmianie "R" wygląda jak ubogi kuzyn.
Lotus przestaje patrzeć na eksperymenty pokroju APX i konkretnie wraca do stylu, w którym jest najlepszy. Radykalny Lotus 2 Eleven ma to, czego oczekujemy od marki z Norfolk- jeśli chodzi o konstrukcję samochodu- prawie nic, mówiąc o prowadzeniu i stosunku mocy do masy- osiąga szczyt możliwości obecnej motoryzacji. 2 Eleven waży zaledwie 670 kg, a przy 252KM mocy, jakie generuje turbodoładowana jednostka 1.8 z Toyoty Celici, stosunek mocy do masy wynosi 0,37KM/kg. Można zaryzykować stwierdzenie, że samochód praktycznie nie waży, biorąc pod uwagę fakt, że ten sam współczynnik u Lotusa Elise, nazywanego do tej pory "wagą piórkową" wynosił 0,15KM/kg. Spartański 2 Eleven może kierowcy i pasażerowi zaoferować co najwyżej podstawowe wskaźniki, pałąk przeciwkapotażowy i dwa fotele (wcale nie jest to takie oczywiste w samochodzie tego typu). Nie ma nawet przedniej szyby, co może sprawić, że kierowca osiągający maksymalną prędkość 250km/h może wyglądać jak Jeremy Clarkson bez kasku za kierownicą Ariela Atom. Także biorąc pod uwagę niebanalne przyspieszenie- do 100km/h to zaledwie 3,9 sekundy. W zatrzymaniu bolidu pomogą 218-milimetrowe tarcze i zaciski APRacing (z przodu) i Brembo (z tyłu). Lotus 2 Eleven, którego produkcja ruszy w kwietniu tego roku, będzie sprzedawany w wersji homologowanej na ulice i torowej. Ta druga będzie jeszcze bardziej radykalna, pozbawiona niektórych elementów wnętrza, oświetlenia i katalizatora. W zamian będzie wyposażona w dyfuzor, większy tylny spoiler i kubełkowy fotel akceptowany przez FIA. Ta wersja kosztować ma 292 000zł. Lotus 2 Eleven "daily driver" to około 236 000zł.
Po niesamowitym projekcie CX-F Jaguar zwiększył do granic możliwości ciekawość branży motoryzacyjnej na kolejne modele. Jednak na razie nie zanosi się na kontynuowanie rewolucji stylistycznej angielskiej marki. Model XJ po liftingu wygląda tak samo jak XJ przed liftingiem. A nawet trochę gorzej. Pomijając śmiesznie niezauważalne zmiany w modelu 2007, już wiemy co nowego będzie w edycji na rok 2008. Prawdę mówiąc, też niewiele- zmieniony przedni zderzak, w który wkomponowano duży (za duży i odbiegający od klasycznego przodu) wlot powietrza i światła przeciwmgłowe, inny zderzak z tyłu i wloty powietrza na przednich błotnikach, zupełnie jak te z Range Rovera. Żeby zwieść klienta "zmianami" dodano trzy nowe kolory nadwozia i tyleż wzorów alufelg. I jeszcze nowe fotele, które mają zapewniać lepsze trzymanie boczne.
Z drugiej strony dobrą informacją są zmiany pod maską. Bazowa V6 240KM stanowi tylko cień dla V8, które dysponuje 300KM, a w wersji turbodoładowanej aż 420! 500 koni z 5.0 będzie dostępne w sportowym XJR. Te same silniki dostępne będą także w modelu CX-F. Nie ma więc chyba wątpliwości, który samochód będzie przebojem Jaguara.
Nie ucichły jeszcze fanfary po prezentacji Volvo V70, flagowego samochodu luksusowego skandynawskiej marki, już możemy cieszyć oczy jego terenową wersją. Ciężko powiedzieć na oba samochody "limuzyna"- Volvo, tworząc sztandarowy, luksusowy pojazd, postawiło na sprawdzone w swoich szeregach od lat nadwozie kombi, tak charakterystyczne dla marki. Większy o 7,4cm prześwit, cała masa plastikowych dodatków (wszak ruszamy w teren!), stały napęd na cztery koła, 30-centymetrowa głębokość brodzenia- to wyznacznik tej wersji najpiękniejszego kombi Volvo. Tylko dwa silniki: 235KM dla 3.2-litrowego, benzynowego R6 lub 185KM w turbodieslu 2.4. Reszta to V70. Chciałoby się powiedzieć- stare, dobre V70. Ale to niemożliwe, zwłaszcza, że w Genewie oba modele stały obok siebie i prezentowały szczyt szwedzkich możliwości i elegancji.
Nie rozdrabniając się nad A5 przejdźmy od razu do rzeczy- mianowicie do bardziej jadowitej odmiany S. Wygląda lepiej od TT- teraz to w stu procentach rasowe coupe. Rozmiary S5 są dużo większe od jej potencjalnych konkurentów- BMW serii 3 i Mercedesa CLK, sportowiec z Ingolstadt ma aż 4.6 metra długości. Nie tylko wymiarami jest bezkonkurencyjny- silnik 4.2 V8 pożyczony z S4 o mocy 350KM w połączeniu z 6-biegową, manualną skrzynią biegów (DSG w opcji) i napędem Quattro to wciąż może być za mało na nową M3, ale biorąc pod uwagę zapowiedzi RS5, która celuje w moc rzędu 420KM, BMW już może obawiać się ryku widlastej ósemki za najnowszym M-Power. A jeżeli Audi zdecyduje się na zamontowanie legendarnego V12 TDi (a miejsce na to pod maską z całą pewnością jest!), zwycięzcy ubiegłorocznego Le Mans, to bawarska marka zacznie chyba z nerwów seryjnie montować V10 507KM do serii 3.
|
|
|
| |
|
|
|
|
Pierwszy raz bawarska marka będzie oferowała samochód sygnowany M-Power w rodzinnym nadwoziu. Krąży obiegowa, słuszna, opinia, że kombi BMW to nie tylko pojazdy dla rodzin na wypad nad morze, to prawdopodobnie najbardziej usportowione samochody tego segmentu na rynku. Od zawsze. Pierwszym w historii M-Touring jest seria 5 (E60), która technologię otrzymała po genialnej, obecnej generacji M5. Pod maską dobrze znany V10 o mocy 507KM, ten sam, który pozwolił sedanowi zaliczyć północną pętlę Nurnburgring w 7 minut i 52 sekundy. Przyspieszenie do setki wersja kombi ma gorsze o 0,1 sekundy (4,8s) w stosunku do sedana. Stratę wynagradza 1650-litrowa przestrzeń bagażowa i tytuł- prawdopodobnie- najszybszego produkowanego seryjnie kombi na świecie. Już w sprzedaży.
Nowa C-klasa konsekwentnie kontynuuje nową szkołę Mercedesa. Samochody tej marki stają się coraz bardziej atrakcyjne nie tylko ze względu na estymę, jaka towarzyszy im od zarania motoryzacji- teraz wreszcie zaczynają wyglądać dobrze. C-klasa wygląda teraz bardziej sportowo, nie straciła jednak nic ze swojego prestiżu i luksusu. W oczy jako pierwsza rzuca się nowa atrapa wlotu powietrza- zawsze miałem wrażenie, że grille Mercedesa sprawiają, że samochód wygląda staro. Teraz tak nie jest, styliści tchnęli nowoczesność w najbardziej sztandarowy element stuttgarckiej marki jednocześnie zachowując odniesienia do poprzedników. Z tyłu lampy na wzór S-klasy, pod maską już nie S-klasa. Standardowy silnik R4 o pojemności 1796 cm3, z mechanicznym doładowaniem to 184KM (model C200 kompressor). Przyspieszenie do 100km/h w 8.6 sekundy. Dalej jest tylko ciekawiej a zwieńczeniem ma być wersja AMG z 5.4-litrowym silnikiem o mocy "400KM plus". Gama nadwoziowa zostanie poszerzona na pewno o kabriolet i coupe, możemy też spodziewać się wersji z napędem na cztery koła 4Matic. Audi S5, C-klasse AMG. czekamy już tylko na oficjalną premierę M3, by zrobiło się naprawdę gorąco."
Zamiast ogranego Veyrona w loży supersamochodów przedstawiamy niemieckiego Gumperta Apollo Sport. Składany ręcznie na zamówienie w niemieckiej manufakturze już w wersji podstawowej (bez hasła "sport" w tytule) oferował niebanalne 650KM. Moc pochodziła z 4.2-litrowego silnika Audi z dwoma turbosprężarkami. Dla bardziej wymagających klientów przygotowana jest właśnie ta odmiana, która, zależnie od preferencji klienta, dysponuje mocą w zakresie 700-800KM. Najmocniejsze warianty przyspieszają do 100km/h w 3 sekundy i nie przestają aż do 360km/h. Szybkie pokonywanie zakrętów ułatwia karbonowe nadwozie osadzone na chromowo-molibdenowej, rurowej konstrukcji i nisko położony środek ciężkości dzięki centralnemu umieszczeniu silnika. W środku wbrew pozorom jest coś więcej oprócz klamek- alcantara, nawigacja, klimatyzacja i kamera cofania. Przy samochodzie za 300tyś. Euro nie powinno się nawet wspominać o takich detalach, ale przy 800-konnym bolidzie to warte odnotowania.
Pierwszy w historii austriackiej firmy samochód podąża za filozofią, którą KTM prezentuje od początku istnienia marki w motocyklach. Gotowy do wyścigu, lekki i pozbawiony udogodnień X-Bow. Samochód, powstały we współpracy z Audi, napędzany będzie dwulitrowym TFSI 320KM znany z modelu S3 marki z Ingolstadt. Mimo że samochód ma otrzymać homologację sugeruje się nie testować jego przyspieszenia (poniżej 4 sekund do 100km/h) na innym miejscu niż torze. Brak przedniej szyby wymusza jazdę w kasku, wymowny jest też wyścigowy kombinezon z zintegrowanym radiem dołączany do X-Bowa. To wszystko oferuje firma, której zawdzięczamy najlepsze crossy na świecie- za czterokołową adrenalinę KTM liczy sobie 27.000 funtów. Sprzedaż ściśle limitowanej edycji dwuosobowego bolidu ma ruszyć jeszcze jesienią tego roku.
EXasis to dowód na dziwne poczucie estetyki szwajcarskiej firmy. Póki Rinspeed tworzy konwersje Porsche pokroju Za Zen i Indy, jestem ich najwierniejszym fanem. Ale tego pojazdu nie rozumiem. Tak jak Zonda jest określana jako "cała z węgla" tak eXasis należy mianować "całym z plastiku"- jak Trabant. Powstały na upamiętnienie 30 rocznicy założenia firmy Rinspeed samochód zbudowany jest w większej części z wytrzymałych, przezroczystych tworzyw sztucznych, które sprawiają, że nadwozie wygląda na zbudowane ze szkła. Podłużny kształt, miejsca dla dwóch pasażerów w układzie foteli tandem i nieosłonięte koła sprawiają, że eXasis wygląda jak pokazowe bolidy F1 z miejscem dla pasażera. Tylko że osiągi są z innej, bliższej nam, planety. Rinspeeda napędzać ma 2-cylindrowy, turbodoładowany silnik o pojemności 750ccm i mocy 150KM. Przy niewielkiej masie własnej całego pojazdu (750kg) otrzymujemy bardzo ciekawy mariaż. Niestety opatrzony niecodzienną, narkotyczną wizją szwajcarskich stylistów.
|
|
Rolls-Royce Drophead Coupe |
Król luksusu powraca na tron, i to w odmianie coupe. Okazało się, że nic nie przyciąga wzroku tak, jak sportowy mastodont pełen przepychu jak hotel Burj Al Arab w Dubaju. Na płycie podłogowej olbrzymiej limuzyny zbudowano równie olbrzymi kabriolet- długi na 5,7 metra Drophead to marzenie każdego czarnoskórego rapera. Regularna linia boczna, masywna, aluminiowa maska (dla samego chyba "że jest", bo ciężko odciążyć Kirstie Alley wśród kabrioletów) to pozostałości po zaprezentowanym w 2004 roku prototypie 100EX, który ewoluował w, nieco mniejszy, 101EX. Pod maskę trafił też inny niż przewidywany silnik- to nie jest epickie V16 o pojemności 9.0. Ciężko jednak mówić też, że 460KM z 6,75-litrowego V12 to mało. Nawet jeśli motorem napędowym sprzedaży Dropheada wcale nie będą osiągi. Montowany ręcznie i z użyciem najlepszych materiałów- prestiż najdroższego double R już pozwolił wyczerpać limit zamówień na następne dwa lata!
Już ustalono termin 78. salonu samochodowego w Genewie- 6- 16 marca 2008. |
|
|
|
|
|
| |
|
|