Wstępniak
 
 
  Jeszcze sześć miesięcy wcześniej nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę pisał wstępniaki do Speed Cornera. Dziś robię to po raz czwarty. Spokojnie, bez pośpiechu uderzam palcami w klawiaturę, a w ustach czuję pustynny piasek, który wciąż pomaga mi podtrzymywać atmosferę zakończonego już rajdu Dakar.  
Na wstępie należy przyznać ogromny minus organizatorom za termin rozpoczęcia rajdu. Jak można tak ważną, długoterminową imprezę zaczynać 3 stycznia. Przecież to kilka dób po sylwestrze. Zapewne uczestników tego niezwykłego wydarzenia byłoby znacznie więcej, ale któż zdoła dotrzeć do miejsca startu, jeśli mu jeszcze cały czas w głowie procentuje. Swoją drogą ciekawe jak wyglądała kontrola techniczna pojazdów? Zapewne większa cześć tejże kontroli odbywała się pod samochodami, przecież nie ma nic piękniejszego niż kilka minut spędzonych w cieniu w pozycji leżącej :)

Gdy już kierowcy i ewentualnie piloci znaleźli się na linii startu, co więcej ruszyli w dobrym kierunku, trzeba było wytężyć i tak już przeciążoną jednostkę myślącą. To jest prawdziwe wyzwanie tego rajdu! Aby być najszybszym, trzeba jechać bezbłędnie i unikać wszystkich przeszkód, a to wymaga myślenia. Najtrudniejsze jest utrzymanie stanu ciągłego skupienia. Gdy w rajdach, na odcinku specjalnym trzeba myśleć o idealnej jeździe przez kilka minut, tu ten czas wydłuża się nawet do kilku godzin. Od odcinków specjalnych rajdu Dakar, znacznie dłuższego skupienia wymaga impreza rozgrywana w Meksyku - Baja 1000 (czyt. Baha tysiąc). Tam do pokonania jest odcinek o długości ok. 1000 mil, również na pustynnych piaskach. Jedynymi planowanymi postojami, są te w strefach serwisowych, ale one trwają zaledwie kilka chwil. Baja 1000 to amerykańska kopia rajdu Dakar.

 
 

W tym miejscu przechodzimy do innej, niezwykle ważnej dla kierowców rzeczy, a mianowicie metabolizmu. Czy zastanawialiście się kiedyś jak uczestnicy kilkugodzinnego wyścigu, gdzie liczy się każda minuta załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne? Otóż raczej nie zobaczycie toy-toy'a na środku Sahary. Nie jest to łatwy temat, ale Speed Corner nie boi się wyzwań :) Wtedy uczestnikom z pomocą przychodzą... cewniki. Jak widać poświęcenie zawodników jest ogromne, ale ma to również swoją nieocenioną zaletę. Nic nie odciąga naszej uwagi od rywalizacji i w skupieniu możemy pokonywać kolejne kilometry, mknąc wprost do mety w Dakarze.


Ale dość już o Dakarze. Oto na waszych komputerach jest 21 numer magazynu Speed Corner.

Pozdrawiam,
Arkadiusz Głębocki

www.SpeedCorner.pl
 
 
02