| |
| |
Spodziewałeś się tradycyjnego ujęcia tematu deja vu w formie urojeń, wspomnień i sztuczek, które serwuje umysł. Ja też. Pudło.
|
|
|
|
|
|
Próżny trud Bruckheimera i Scotta poszedł na wykreowanie całego logicznego opowiedzianego galimatiasu. Wszystko ze względu na moją, widza, ignorancję (żeby nie powiedzieć- prostactwo). Pierwsza myśl po rozpoczęciu filmu. "Jaki ten Val Kilmer gruby! Ty, on chyba kiedyś się tłukł w jakichś filmach. Z takim bębnem?". Pomijając, że Val Kilmer się na mnie obrazi to czytelnik wyobraża mnie sobie teraz jako nieogolonego grubasa rozwalonego w fotelu, który pisze tę recenzję na pomiętym egzemplarzu SuperExpressu i pociąga łyka Volta. Trudno. Val Kilmer naprawdę się spasł.
Dobrze, ale co z tymi, których bardziej obchodzi właśnie wymyślona w filmie historia, niż brzuch Vala Kilmera? Wspomniałem już, ten film nie traktuje toposu deja vu standardowo. Agent ATF- Doug Carlin prowadzi śledztwo w sprawie wybuchu bomby na promie w Luizjanie. Straty są tak poważne (500 "z cynglem" osób), że uruchomione zostają nadzwyczajne środki- główny bohater poznaje ekipę dysponującą sprzętem, dzięki któremu można obserwować przeszłość realistyczną jak teraźniejszość, zupełnie tak, jak podczas oglądania filmu. Ale przeszłość 4 dni i 6 godzin temu. Licząc od teraz. I teraz.
Na tych założeniach zostanie zbudowana, bardzo ciekawa, fabuła. Czasem nawet trzeba się będzie zastanowić, nie tylko biernie patrzeć i cieszyć się wystrzałami i wybuchami. Prawdopodobnie myślicie teraz, że ten film nie jest typową, amerykańską, szybką jak fast food fast produkcją. To już Wasz drugi błąd podczas oceny tej produkcji. Będą pościgi, eksplozje, teksty typowego, amerykańskiego gliny ("będę mówił powoli, żeby ci, którzy mają doktorat mogli mnie zrozumieć"- Carlin)- wszystko czego jankeska dusza zapragnie. Trzeba będzie tylko odpowiednio długo na to poczekać. Będą też elementy sci-fi. Średnio odpowiada mi ten termin, bo jak w takim wypadku porównać dziejącą się we współczesnym Nowym Orleanie akcję z Gwiezdnymi Wojnami? Jednak fakt, że do czynienia mamy z podróżą w czasie skazuje nas na takie określenie. Właśnie Doug Carlin będzie miał jedyną w życiu agenta okazję do złapania przestępcy przed popełnieniem zbrodni. Jak to możliwe? "Bo to jest Ameryka", jak wytłumaczył mi kumpel. Będą niewiarygodne akcje, jednak nie w stylu kina Luca Bessona. Raczej przytoczyłbym przykład wysłużonego serialu "Misja w czasie". Choć jest odrobinę bardziej realistycznie.
|
|
|
| |
|
|
|
|
Jezus Chrystus gra w tym filmie! Tak! Dokładniej odtwórca jego roli w "Pasji", James Caviezel. W "Deja vu" to niebezpieczny patriota, sprawca całej awantury. Motywy jego działania są oczywiście bardzo proste- nie chcieli go w wojsku, tak więc on pokaże wojsku (a że jest to US wojsko to najlepiej pokazać całemu US) co to on nie może. W rolę agenta Carlina, którego los wybrał, żeby mu w tym przeszkodzić, wciela się Denzel Washington. Ale aktor nie jest w filmie standardowym Murzynem, do jakich przyzwyczaiły nas filmy akcji. Nie ma lasek, spluw, Ferrari, złotych łańcuchów i białego iPoda. Stróż prawa w wykonaniu Washingtona przypomina mi raczej Bruce'a Willisa w "Osaczonym" (był ostatnio w jednym z męskich pism, najkrótsza recenzja- nudny) niż Willa Smitha w "Bad Boys". Carlin wzbudza zaufanie, sprawia wrażenie pewnego siebie i doświadczonego, ale bez agresywnej postawy i pieniactwa. Dzięki temu patrząc na bohatera Washingtona poczułem do niego szczerą sympatię. Odskocznia od stereotypów, na dodatek bardzo udana.
Deja vu to film bardzo dobry, ale brakuje mu klimatu. Nie ma w nim tej fascynacji, którą zaszczepia u widza, kiedy przed i po projekcji myśli się tylko o danym tytule a samo oglądanie to ekstaza. Kiedy żyje się w rytmie filmu, we własne wypowiedzi wplata się cytaty bohaterów i słucha odpowiedniej tematycznie muzyki. To bardzo ciekawa historia, ale nie mogę uciec od porównania do Toyoty. Perfekcyjnie, niezawodnie, ale bez polotu. Bez szaleńczych eksperymentów, które pozwolą klasyfikować film do klasyki, do historii kinematografii. Deja vu może być w przyszłości wieczornym hitem Polsatu, ale nigdy nie trafi na najwyższe półki.
| Informacje o filmie |
| |
Tytuł: Deja Vu
Reżyser: Tony Scott
Czas trwania: 128 minut
Obsada:
Doug Carlin: Denzel Washington
Claire Kuchever: Paula Patton
Andrew Pryzwarra: Val Kilmer
Carroll Oerstadt: James Caviezel
Gunnars: Elden Henson
Shanti: Erika Alexander
Larry Minuti: Matt Craven |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|