| |
| |
Niektórzy kupują samochód, który mało pali i ma duży bagażnik - bo jeżdżą nim po bułki, dla innych ważna jest estetyka: ładne felgi, błyszczący lakier i sportowa linia. Natomiast głowa rodziny najprawdopodobniej kupi auto duże, bezpieczne i (teoretycznie) bezawaryjne. Jest też grupa osób, dla których poza frajdą z jazdy nic innego się nie liczy :-).
|
|
|
|
|
|
Wyznaję zasadę, że auto nie ma wyglądać, tylko ma jechać. Dlatego niedawno przeznaczyłem większość moich zasobów finansowych na zakup 20-letniego tylnonapędowca rodem z dawnego Związku Radzieckiego. W tym tekście mam zamiar zaprezentować Wam pokrótce to oryginalne auto i zachęcić do inwestowania w "wozidła" z jedynym słusznym napędem - na tylną oś. Mam wrażenie, że w naszym pięknym kraju jest wielu fanów tylnonapędowych rajdówek... Ale jak to jest z budżetem - wiadomo. Dlatego wszyscy sięgają po możliwie najtańsze rozwiązania. I o ile w tym wypadku Fiat 126p nie jest złą inwestycją, to Poloneza czy Fiata 125p szczerze odradzam. Nasi wschodni sąsiedzi produkowali auto, które było (wbrew pozorom) trochę bardziej zaawansowane technicznie od naszych rodzimych "potworów".
|
|
Lada, jaka jest, każdy widzi... |
Na pierwszy rzut oka, Lada 2105 (czy też bliźniacza 2107) nie różni się właściwie od "dużego fiata". Niektórzy nawet z daleka mylą te samochody. Jednak to tylko pozory - w rzeczywistości Lada posiada trochę nowsze rozwiązania konstrukcyjne. Zamiast archaicznych resorów piórowych z tyłu, Lada wyposażona jest w normalne sprężyny. Również silnik to trochę nowsza konstrukcja - w Ladach montowano jednostki napędowe o pojemnościach 1200, 1300, 1500 i 1600 - ale za to typu SOHC (wałek rozrządu w głowicy, a nie w bloku). Silniczek 1300 w Ladzie radzi sobie dużo lepiej z rozpędzaniem tego żelastwa niż 1600 w Polonezie. Być może Poloneza ograniczają kiepskie skrzynie biegów, może chodzi o krzywą przebiegu momentu obrotowego...? Jedno jest pewne - Lada zbiera się zdecydowanie lepiej i jest korzystniej znosi modyfikacje silnika oraz ostrą jazdę.
Niewątpliwą legendą i obiektem westchnień wszystkich posiadaczy "Ładziar" z rajdowymi aspiracjami są węgierskie rajdówki. Na Węgrzech Lada z silnikiem o mocy grubo ponad 100 KM to normalka, tak samo jak kłowe skrzynie, profesjonalne zawieszenie, szpery (częściowe lub całkowite blokady mechanizmu różnicowego) i poszerzenia z żywicy. Lady VFTS są piękne, mocne i szybkie. Na końcu artykułu zamieściłem linki do stron, na których znajdziecie klipy z tymi potworami. Niestety, o ile mi wiadomo, w Polsce jest tylko jeden VFTS - jeździ on w Rajdowym Pucharze PZM. Większość KJS-owych Lad to tzw. VFTS wannabe. Zastanawialiście się, dlaczego wiele Lad nie ma zderzaków z przodu? Bo VFTSy nie miały. Cóż, jaki kraj - takie rajdy...
|
|
|
| |
|
|
|
|
Ale przejdźmy do sedna. Lada, którą kupiłem, została przygotowana w pewnym stopniu do KJS przez poprzedniego właściciela (którego pozdrawiam, jeśli będzie kiedyś czytał ten tekst). Standardowo: tapicerka i maty wygłuszające zostały brutalnie usunięte z wnętrza auta. Pozostała tylko goła blacha - połatana i wymalowana na jednolity kolor. Miejsce seryjnych foteli zajęły "cywilne kubełki" Intergroclin (dostępne w niektórych wersjach Polonezów). Akumulator znajduje się teraz w bagażniku (mniejsze ryzyko pożaru). Jednak nie jest to zgodne z "Załącznikiem J" do regulaminów FIA dot. rajdów - akumulator, jeśli nie jest w komorze silnika, powinien znajdować się w obudowie z odpowietrzeniem na zewnątrz pojazdu. To tak na marginesie, żeby ktoś nie myślał, że na KJS panuje totalna samowolka. Poprzedni właściciel bawił się także zawieszeniem - amortyzatory z Poloneza Trucka i sprężyny z Żuka... Szczerze? Tył może być, ale przód jest beznadziejny - nadaje się tylko na równe nawierzchnie. Chociaż lepszy taki "zawias" niż seryjny - auto jest całkiem stabilne podczas poślizgów bocznych.
Także tylny most (dokładniej mechanizm różnicowy) został zaspawany - 100% szpera. Auto jest teraz bardzo nadsterowne na dłuższych łukach, niestety, na ciasnych zakrętach i nawrotach trzeba tę nadsterowność wywołać, manipulując gazem lub odpowiednio ustawiając auto przed zakrętem, bo w przeciwnym wypadku Lada z zaspawanym tylnym mostem potrafi na śliskim bardzo "pluć" przodem (podsterowność). Od kiedy zakupiłem autko, niewiele nim jeździłem. Do zrobienia zostało kilka ważnych rzeczy. Zakupiłem 3-punktowe szelkowe pasy bezpieczeństwa, które znacznie poprawiły trzymanie w fotelu. Aktualnie silnik jest rozebrany i Lada na dniach będzie miała założoną głowicę splanowaną 2 mm. To pociąga za sobą najprawdopodobniej wymianę pierścieni (znaczna zmiana kompresji w cylindrach). Potem przyjdzie pora na zawieszenie i układ kierowniczy. Ale czego się nie robi dla frajdy z jazdy...? :-)
|
|
|
|
|
|
| |
|
|