Grand Prix Brazylii
 
 
 

Nareszcie nadszedł ostatni wyścig sezonu, rozstrzygający walkę o tytuły mistrzowskie, a jednocześnie - wyścig pożegnań.

 
Thanks Michael
Takim hasłem, umieszczonym na tylnym spojlerze, uczcili ostatni występ Michaela Schumachera kierowcy BMW Sauber. Jak się później okazało, Schumi nie podejrzewał, że ktoś się może zdobyć na taki gest i podziękował za to niemieckiemu zespołowi.

Podczas pierwszej sesji treningowej, najlepszy czas uzyskał Kimi Raikkonen (McLaren Mercedes), który od nowego sezonu będzie jeździł w stajni Ferrari. Tuż za nim uplasowali się piątkowi testerzy: Anthony Davidson (Honda) i Alexander Wurz (Williams). Wurz żegna się z posadą kierowcy testowego na rzecz wyścigowego w tym samym zespole. Za pierwszą trójką znalazł się (z podpisanym kontraktem na przyszły sezon) tester BMW, Sebastian Vettel. Można rzec, że tradycyjnie ekipy Renault i Ferrari nie zaliczyły pomiarowego okrążenia. Podobnie uczynili Nick Heidfeld i Robert Kubica, którzy powierzyli tę pracę młodemu Niemcowi. Nową postacią w F1 okazał się Wenezuelczyk Ernesto Viso (Spyker MF1), który uplasował się na 13. miejscu.

Druga sesja była popisem piątkowych testerów. Davidson, Wurz i Vettel co chwila poprawiali swoje czasy. W końcu najlepszy okazał się Austriak, uzyskując czas 1:12.547. Na drugim miejscu znalazł się Davidson, mieszcząc się w granicy 0.1 sekundy do Alexa. Za to tester Hondy przejechał w sumie, aż 69 okrążeń! Na prowizorycznym podium zakończył trening Sebastian Vettel. Na dalszych pozycjach uplasowali się: Jarno Trulli (Toyota), Jenson Button (Honda), Michael Schumacher (Ferrari), Ralf Schumacher (Toyota), Franck Montagny (!) (Super Aguri), Kimi Raikkonen (McLaren Mercedes) oraz Fernando Alonso (Renault). Kubica uplasował się na 16., a Heidfeld na 18. pozycji.


Danke Michael
Jak się już okazało, podczas sobotnich treningów i w pierwszej części kwalifikacji najszybszymi bolidami były czerwone Ferrari. Tutaj, wzbudzając wielki aplauz, najlepszy czas uzyskał Felippe Massa (Ferrari). Pobił w ten sposób rekord Interlagos z 2004 roku, należący do innego Brazylijczyka, Rubensa Barichello (dla przypomnienia, obecne bolidy są słabsze od tych z 2004 roku, a także przepisy na mniej pozwalają). Drugi wynik uzyskał Schumi, mimo że był prawie o sekundę gorszy od młodszego kolegi. Na trzecim miejscu znalazł się jego brat, Ralf, a tuż za nim - Alonso. Kubica znalazł się na 11., a Heidfeld na 14. pozycji, co zapewniło oczywiście awans, ale spowodowało lekki niepokój w teamie BMW. Jarno Trulii zajął szóste miejsce, a to oznaczało, że obydwaj kierowcy Toyoty byli szybsi od niemieckiego zespołu. A jak wiemy, przed weekendem te dwa zespoły dzieliła różnica zaledwie jednego punktu! Jeśli chodzi o tył stawki, to właściwie bez zmian, poza tym, że nie zakwalifikował się dalej David Coulthard (Red Bull), który uzyskał dopiero 18. czas.

W drugiej części tym razem najlepszy okazał się Schumi, bijąc na głowę konkurencję. Czas 1:10.313 jest nieoficjalnym rekordem toru (lepszym o ponad 0.3 sekundy od rezultatu Rubinho). Na drugim miejscu, ze stratą blisko 0.5 sekundy znalazł się Massa, a po nim Alonso. Do finałowej dziesiątki załapali się jeszcze obaj kierowcy Toyoty i BMW oraz Giancarlo Fisichella (Renault), a także Kimi Raikkonen. Kubica uplasował się na 9. pozycji przed swoim partnerem z zespołu. Niespodzianką jest brak kierowców Williamsa w ostatniej części, a także Pedro de la Rosy (McLaren Mercedes) oraz Jensona Buttona (Honda). Tego ostatniego wyeliminowała usterka elektroniki. Brytyjczyk wystartuje do wyścigu dopiero z 14. pozcyji.

Trzecia część kwalifikacji rozpoczęła się dramatycznie. Wszystkich dziwił fakt, iż Schumi jedzie wolno. Po przejechaniu niepełnego pierwszego okrążenia Schumacher zjechał do boksu i już z niego nie wyjechał. Jak się później okazało, awarii uległa pompa paliwowa. Felippe, nie mając żadnego zawodnika, który mógłby mu zagrozić, pewnie zakończył kwalifikacje z najlepszym czasem. Raikkonen swój ostatni wyścig dla McLarena rozpocznie z pierwszej linii, mimo że do Massy stracił ponad 0.5 sekundy.  Bardzo dobrze spisał się Trulli, zajmując 3. lokatę, tuż przed Alonso. Z trzeciego rzędu wystartuje Barichello i Fisichella. Kierowcy Toyoty ponownie okazali się szybsi od zespołu BMW. Ralf zajął jedno miejsce wyżej od Heidfelda. Kubica uplasował się na 9. miejscu, przed Schumim, którego wyeliminowała usterka techniczna.


Dramat Schumiego
Stawka ruszyła spokojnie, bez żadnych manewrów wyprzedzania. Dopiero coś zaczęło się dziać w okolicach ósmego miejsca. Tam bowiem Kubica walczył z Heidfeldem. Ostatecznie Robert znalazł się przed Nickiem, ale całe zamieszanie wykorzystał Schumi ("Gdzie dwóch się bije..."). Dlatego, mimo że Polak wyprzedził swojego kolegę z zespołu, to nie awansował, gdyż został wyprzedzony przez czerwony bolid Ferrari. Najbardziej stracił na tym Heidfeld, bo wyprzedzili go jeszcze Pedro de la Rosa i Jenson Button. Na czwartym zakręcie doszło do niecodziennej kraksy. Napastnik i ofiara należeli do tego samego zespołu - Williams Cosworth. Nico Rosberg nie zdążył wyhamować i "zaparkował" na Marku Webberze, odciążając go o tylni spojler. Sam stracił przedni. Obydwaj próbowali kontynuować jazdę, ale Rosberg na jednym z ostatnich zakrętów, przy wyjściu na prostą, efektownie wybił się z toru i z dużym impetem wleciał na bandę. W powietrze poszły elementy wozu i część z nich spadła na tor. Kierowcy nic się nie stało, ale sędziowie zdecydowali się wpuścić safety car, z powodu odłamków leżących na jezdni. W tym momencie Schumi zdołał awansować już na 6. pozycję, wyprzedzając Ralfa i Rubinho. Mark Webber zdołał dojechać do boksów, ale już z nich nie wyjechał. Fatalne pożegnanie dla Coswortha, który odchodzi z Formuły 1.

Samochód bezpieczeństwa zjechał dopiero po szóstym okrążeniu. Znowu nastąpiło przetasowanie stawki. Button wyprzedził Kubicę i Ralfa, zajmując tym samym punktowane miejsce. Z kolei Schumi atakował jadącego przed nim Fisichellę. I tutaj Schumacher znowu jechał w myśl przysłowia (tym razem "do trzech razy sztuka"). Za trzecim podejściem, na prostej startowej, udało mu się wyprzedzić Włocha. Michael opóźnił hamowanie i zaczął zjeżdżać do zakrętu. Ten moment chciał wykorzystać Fisico i przecisnąć się po wewnętrznej. W tym czasie doszło do kontaktu. Giancarlo uderzył w lewą tylną oponę Niemca. Jak się szybko okazało, już na następnym zakręcie czerwonym Ferrari zaczęło rzucać. Powodem tego była eksplozja opony, która uszkodziła dodatkowo aerodynamikę bolidu siedmiokrotnego mistrza świata. Stało się to w najgorszym możliwym miejscu, gdyż Schumacher musiał przejechać praktycznie całe okrążenie na kapciu. Oczywiście, poniósł ogromną stratę czasową. Po zmianie opon i dotankowaniu, Schumi wyjechał tuż przed swoim kolegą Felippe Massą. Czyli tracił prawie całe okrążenie do lidera. I to niby Alonso ma pecha?

Wkrótce kłopoty techniczne dopadły obu kierowców Toyoty. Skapitulował Jarno Trulli (jechał na 2. miejscu) oraz Ralf Schumacher (9. lokata). Tym samym rozstrzygnęła się walka o 5. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Zespół BMW Sauber, bez względu na wynik tego Grand Prix, utrzymał swoją dobrą lokatę. Toyota będzie musiała się zadowolić 6. miejscem. Kubica i Heidfeld z powodu pecha rywali awansowali na odpowiednio 7. i 9. pozycję. Z walki wycofał się również David Coulthard, któremu posłuszeństwa odmówiła skrzynia biegów. Wystarczyło zaledwie niecałe 15 okrążeń, aby całą stawkę wywrócić do góry nogami.


Na 21. okrążeniu zaczęły się pierwsze zjazdy do boksów. Zjechał Raikkonen (2. pozycja), Fisichella (4.) i Barichello (5.). Ci dwaj ostatni prawie się zderzyli przy wyjeździe z pit lane, ale ostatecznie wszystko pozostało bez zmian. Parę okrążeń później stanęli na pit stop m.in. Alonso, Button, Kubica, Heidfeld. Pierwszy zjazd opóźnił bardzo de la Rosa (na 35. okrążeniu), ale nie pobił Tiago Monteiro (Spyker MF1), który zjechał dopiero na 40. okrążeniu. Ci panowie już więcej nie odwiedzili swoich mechaników w tym wyścigu. Massa powrócił na fotel lidera po postoju Alonso. Kimi stracił swoje drugie miejsce właśnie na rzecz Fernando. Nie cieszył się długo z trzeciego miejsca, bowiem Button wyprzedził go w bezpośredniej walce.
 
 

Po 36. okrążeniach kierowcy jechali w kolejności: Massa, Alonso, Button, Raikkonen, Fisichella, Barichello, Kubica. Schumacher podczas postojów i w zasadzie w efekcie wymijania, a nie wyprzedzania zawodników, ponownie znalazł się w punktowanej ósemce. Na dziewiątym miejscu jechał Heidfeld, jednak musiał zawitać ponownie (na 38. kółku) do swojego boksu. Podczas wyprzedzania Liuzziego (Toro Rosso) ucierpiało jego przednie skrzydło. Tymczasem na 10. miejscu znalazł się Takuma Sato (Super Aguri)! Było to zaskoczenie dla wszystkich, zwłaszcza że to najsłabszy zespół w F1.

Na 40. okrążeniu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Schumacher dogonił i wyprzedził Kubicę, jednak zaraz potem zwolnił i znalazł się ponownie za Polakiem. Na następnym okrążeniu "wszystko wróciło do normy" i Schumi już bez przeszkód wyprzedził na dobre Roberta. Powodem takiej dziwacznej jazdy, była najprawdopodobniej uszkodzona (od wybuchu opony) aerodynamika w bolidzie Schumiego.

Druga seria pit stopów zaczęła się wraz ze zjazdem na 46. okrążeniu Rubensa Barichello. Tym razem po zmianie opon nie było już takich roszad, jak podczas pierwszych zmian. Na pierwszym miejscu jechał niezagrożony Massa z prawie 30-sekundową przewagą nad Alonso, Buttonem, Raikkonenem i Fisichellą. Na szóstej pozycji jechał Schumacher, który "łyknął" swojego dawnego partnera, Rubensa Barichello. Kubica stracił swoją ósmą pozycję na rzecz Pedro de la Rosy, który nie stawał na drugi pit stop.

Na 64. okrążeniu Fisichella mógł pomyśleć, że przeżywa déja vu. W lusterkach znowu pojawił się czerwony bolid. Tym razem Schumi wziął Fisico "na psychikę". Włoch nie wytrzymał i za późno zaczął hamować na końcu prostej start/meta. Efektem tego był wyjazd Giancarlo poza tor. Oczywiście, Schumi wykorzystał to i znowu znalazł się wyżej w klasyfikacji. Okrążenie później, również pod koniec prostej startowej, wyleciał Heidfeld. Usterka techniczna spowodowała wpadnięcie bolidu w poślizg i Nick zakończył zawody na bandzie. Schumacher nie dawał za wygraną i na 69. okrążeniu wyprzedził swojego następcę w zespole Kimiego Raikkonena. Na wyprzedzenie reszty zawodników zabrakło po prostu czasu.


Ostanie Grand Prix sezonu 2006 zakończyło się zwycięstwem Felippe Massy, który jako pierwszy Brazylijczyk po Ayrtonnie Sennie zdołał wygrać na Interlagos. Drugim miejscem Alonso przypieczętował drugi tytuł mistrzowski. Trzeci na mecie zameldował się Jenson Button, który startował z 14. pozycji. Cała pierwsza trójka, co zrozumiałe, była bardzo szczęśliwa z uzyskanych rezultatów. Kubica po równej, dobrej jeździe dojechał ostatecznie na 9. pozycji, a pierwszą dziesiątkę zamknął Takuma Sato. Pokazał tym samym, że zespół Super Aguri uczynił spore postępy. Michael Schumacher swój ostatni wyścig w F1, po wspaniałej jeździe, zakończył na czwartym miejscu. Mimo pecha w kwalifikacjach i podczas GP pokazał wielką klasę. Nastąpiła swoista zmiana warty. Odszedł (moim zdaniem) najlepszy kierowca F1, a pojawiło się wielu młodych, utalentowanych. W tym oczywiście nasz Robert Kubica. Chciałoby się rzec: "umarł król, niech żyje król!". I niech tym nowym królem będzie nasz rodak. Ale o tym przekonamy się dopiero w przyszłym sezonie. Następne Grand Prix dopiero 18. marca na torze Albert Park w Melbourne w Australii.

Wyniki Grand Prix Brazylii
 

1.Felipe Massa (Ferrari) 1h31m53.751 (71 okr.)
2.Fernando Alonso (Renault) 1h32m12.409 (+0:18.658)
3.Jenson Button (Honda) 1h32m13.145 (+0:19.394)
4.Michael Schumacher (Ferrari) 1h32m17.845 (+0:24.094)
5.Kimi Raikkonen (McLaren Mercedes) 1h32m22.254 (+0:28.503)
6.Giancarlo Fisichella (Renault) 1h32m24.038 (+0:30.287)
7.Rubens Barrichello (Honda) 1h32m34.045 (+0:40.294)
8.Pedro de la Rosa (McLaren Mercedes) 1h32m45.819 (+0:52.068)
9.Robert Kubica (BMW Sauber) 1h33m01.393 (+1:07.642)
10.Takuma Sato (Super Aguri Honda) +1 LAP
11.Scott Speed (STR Cosworth) +1 LAP
12.Robert Doornbos (RBR Ferrari) +1 LAP
13.Vitantonio Liuzzi (STR Cosworth) +1 LAP
14.Christijan Albers (MF1 Toyota) +1 LAP
15.Tiago Monteiro (MF1 Toyota) +2 LAP
16.Sakon
Yamamoto (Super Aguri Honda) +2 LAP

 


After the race
A to jak wypowiadali się zawodnicy po ostatnim Grand Prix sezonu:

Robert Kubica:
"Start był dobry, wyprzedziłem Nicka na pierwszym okrążeniu, ale po dziesięciu kółkach nasze tempo spadło. Jechałem tak szybko jak się dało, ale byliśmy po prostu za wolni. To był nasz ostatni wyścig we współpracy z Michelinem i chciałbym podziękować wszystkim za ciężką pracę i osobno powiedzieć grazie mojemu technikowi od opon, Piero."

"W ostatnim wyścigu sezonu 2006 zespół BMW Sauber F1 Team zrealizował wcześniejsze założenia i udało nam się utrzymać piąte miejsce w mistrzostwach świata konstruktorów, z przewagą zaledwie jednego punktu nad Toyotą. Wyścig w Brazylii ukończyłem na dziewiątej pozycji, tuż poza punktowaną ósemką."

"Wystartowałem dobrze, na drugim dohamowaniu udało mi się wyprzedzić Nicka Heidfelda i potem pomimo dużego obciążenia paliwem utrzymywałem dobre tempo. Po neutralizacji spowodowanej wypadkiem Nico Rosberga miałem trochę problemów z dogrzaniem opon, ale generalnie nie było źle. Strategię mieliśmy dobrą, ale od dziesiątego okrążenia nagle straciliśmy prędkość, czasy okrążeń się pogorszyły i po prostu trzeba było jakoś dotrwać do mety."

"Mam już za sobą swój pierwszy sezon w Formule 1. Teraz przyda się trochę przerwy, bo przez ostatnie 2-3 miesiące zaliczyłem chyba wszystkie możliwe sesje testowe, do tego doszły trzy kończące sezon wyścigi poza Europą. Przerwa będzie niestety trochę za długa, bo pierwsze testy mamy zaplanowane na przełomie listopada i grudnia. Półtora miesiąca bez kręcenia kółkiem to jednak trochę za dużo."

"Sezon był udany, rozpocząłem jako kierowca testowy, potem przyszły pierwsze starty w wyścigach. Niektóre rzeczy mogłyby się lepiej ułożyć, ale nie można cofnąć czasu i nie ma co gdybać. Podium na Monzy, odebrane później punkty w pierwszym wyścigu, dobra szybkość w Chinach czy w Japonii - to wszystko pokazuje, że jeśli w przyszłym roku będziemy mieli dobry bolid, to możemy powalczyć o dobre pozycje. Oby tak się stało."

"W przyszłym sezonie czeka nas trochę zmian, największa z nich to wprowadzenie jednakowych opon, dostarczanych przez jedną firmę wszystkim zespołom. Prawdopodobnie będzie to odpowiadać mojemu stylowi jazdy, bo nowe ogumienie ma być twardsze. Musimy jednak poczekać i zobaczyć, jak poszczególne ekipy dostosują się do nowych warunków. Czeka nas teraz ciężka praca podczas zimowych testów. Ważne jest to, aby nowy bolid był od razu szybki, bo w sezonie 2007 będzie mniej testowania, mniej opon do dyspozycji i po prostu od początku trzeba być konkurencyjnym. Wyniki osiągane przez BMW Sauber F1 Team w sezonie 2006 pozwalają jednak mieć nadzieję na udany przyszły rok."

Nick Heidfeld:
"Ostatni wyścig sezonu był pełen wydarzeń. Szkoda, że nie udało mi się osiągnąć lepszego rezultatu. Start był dobry, ale w pierwszym zakręcie zrobiło się bardzo ciasno, Michael był po wewnętrznej, Ralf po prawej, ale jakoś udało się stamtąd wyjechać. W czwartym zakręcie znaleźliśmy się z Robertem blisko siebie i poczułem, że coś dziwnego dzieje się z moim przednim skrzydłem. Szybkość była w porządku, chociaż straciłem kilka pozycji i utknąłem za jadącym na jedno tankowanie Pedro de la Rosą. Po pierwszym tankowaniu wróciłem na tor za Vitantonio Liuzzim, próbowałem go wyprzedzić ale niestety zderzyliśmy się. Bolid był uszkodzony, straciłem dużo docisku, ale czasy okrążeń były nadal dobre. Potem popełniłem dwa błędy. W pierwszym zakręcie pojechałem prosto i wypadłem z toru, bo przepuszczając Felipe Massę zjechałem na brudną stronę toru. W końcu chyba coś popsuło się w bolidzie, to mogło być spowodowane wcześniejszą kolizją, i rozbiłem się."

Michał 'Skan' Żuławiński
 
 
31