GP Japonii
 
 
  Po wizycie w Chińskiej Republice Ludowej na torze w Szanghaju, przyszedł czas na Kraj Kwitnącej Wiśni.
 
Mokry piątek
Pierwszy trening przywitał zawodników deszczem. Nawierzchnia toru Suzuka przez cały czas była śliska, dlatego większość kierowców wyścigowych wyjechała tylko na okrążenie instalacyjne. Wyjątkami byli Scot Speed (Toro Rosso - 6. miejsce), Christjan Albers (Spyker MF1 - 7. pozycja) oraz dwaj kierowcy Super Aguri: Takuma Sato (10. lokata) i Sakon Yamamoto (11. rezultat). Z tego powodu kierowcy testowi mali masę roboty. Po raz kolejny bardzo dobrze spisał się 19-letni Sebastian Vettel uzyskując 3. wynik. Natomiast Anthony Davidson z Hondy wygrał pierwszy trening na domowym torze tej stajni. Z dobrej strony pokazał się Neel Jani (Toro Rosso), który był drugi. Z kolei poniżej oczekiwań spisał się Alex Wurz (Williams), odnotowując 9. czas. Jednak, jak to podczas treningów, trudno porównywać czasy kierowców, ze względu różnicę ustawień bolidów.
Na drugi trening wyjechali już wszyscy kierowcy. Zarówno ci etatowi, jak i testerzy. Początek tej sesji odbywał się jeszcze na mokrej nawierzchni. Przez większą część tego treningu zawodnicy jeździli na deszczowych oponach. Dopiero w końcówce zrobiło się na tyle sucho, by można było założyć slicki. Jeśli chodzi o czasy, to prym wiedli najlepsi kierowcy. Najszybszymi testerami okazali się Anthony Davidson oraz Sebastian Vettel, którzy odnotowali odpowiednio 5. i 6. wynik. Młodemu Niemcowi udało się pokonać aż 30 okrążeń toru Suzuka.


Pozostali reprezentanci teamu BMW uplasowali się w dole tabeli (Kubica 18., Heidfeld 27.). Natomiast bardzo zażarcie walczyły ze sobą dwa zespoły: Ranault i Ferrari. To ich kierowcy (razem z Davidsonem i Vettelem) jako jedyni zeszli poniżej czasu 1:35. Ostatecznie tę sesję wygrał Giancarlo Fisichella (Renault) z rezultatem 1:34.337, który wyprzedził Felippe Massę (Ferrari) o 0.071! Na trzecim miejscu uplasował się kończący karierę Michael Schumacher (strata 0.228), a za nim Fernando Alonso ze stratą 0.526 do prowadzącego.

"Parzyste" kwalifikacje
Na japońskim torze Suzuka stajnie korzystające z opon firmy Bridgestone dostały nowy model, specjalnie wyprodukowany na to Grand Prix. Japońskie opony okazały się znacznie lepsze od ogumienia firmy Michelin, która odchodzi z F1.
Pierwsza część kwalifikacji potwierdziła dobrą dyspozycję Bridgestonów. Czterech najlepszych zawodników korzystało z tych gum (Massa, Trulli, Rosberg, Ralf Schumacher). Fernando Alonso zajął 6. miejsca, za Buttonem (Honda), a przed Kubicą i starszym z Schumacherów. Jeśli chodzi o tył stawki, to bardzo dobrze spisał się Christijan Albers (Spyker MF1), który jako ostatni kierowca zakwalifikował się do drugiej części kwalifikacji. Za to obaj kierowcy Red Bulla (Robert Doornbos i David Coulthard) nie przeszli dalej.
Drugi blok kwalifikacji pokazał, że kierowcy jeżdżący na japońskich oponach deklasują rywali. Najlepszy okazał się Michael Schumacher z rewelacyjnym czasem 1:28.954. Jest to nieoficjalny rekord tego toru (oficjalny to wynik Felippe Massy z trzeciej części). Kroku dotrzymał mu jedynie jego partner z zespołu, ale z prawie sekundową stratą (1:29.830). Poza dwójką z Ferrari żaden zawodnik nie zszedł poniżej jednej minuty i trzydziestu sekund. Dobrą formę pokazał Jarno Trulli, który ponownie znalazł się za Felippe, tym razem na 3. miejscu. Najszybszy na Michelinach okazał się (tak jak w pierwszej części) Jenson Button. Robert Kubica niestety nie zakwalifikował się dalej, gdyż na ostatnim okrążeniu pomiarowym podbiło mu bolid i wyleciał z zakrętu. Na szczęście, udało mu się efektownym poślizgiem po szutrze ominąć bandę i powrócić na tor. Nieudany występ odnotowali także obaj kierowcy McLarena. Kimi Raikkonen znalazł się przed Robertem na 11. pozycji, natomiast de la Rosa tuż za Polakiem.


Trzecią część sobotnich kwalifikacji można porównać do pływania synchronicznego :-). Kierowcy tak wszystko wyliczyli, że na koniec tego bloku zajmowali miejsca parami. I tak z pierwszej linii pojadą kierowcy Ferrari (Massa z oficjalnym rekordem toru 1:29.599 oraz Schumi), z drugiej zawodnicy Toyoty (Ralf Schumacher i Jarno Trulli), z trzeciej reprezentanci Renault (Fernando Alonso i Giancarlo Fisichella), a z czwartej przedstawiciele Hondy (Jenson Button i Rubens Barichello). Pierwszą dziesiątkę zamknęli Nick Heidfeld (BMW Sauber) i Nico Rosberg (Williams).

Pożegnanie z Azją i... tytułem mistrzowskim
Start do Grand Prix Japonii odbył się spokojnie. Jedynie Alonso wściekle zaatakował Trulliego i awansował o jedno oczko. Na następnym okrążeniu Kubica wyprzedził na chwilę Rosberga, ale wkrótce spadł na wcześniejszą pozycję. Niedługo później do boksu zjechał Rubinho, który musiał wymienić nos w swoim bolidzie. W tym czasie Robert wyprzedził Rosberga i awansował na 10. miejsce. Jako pierwsi do boksów zjechali kierowcy Toyoty. To głównie dzięki temu i specjalnie przygotowanym na ten tor oponom zajęli wysokie lokaty w kwalifikacjach. W każdym razie pokazali się na domowym wyścigu.


Chwilę później zaczęły się regularne zjazdy do pitów. Po pit-stopie Alonso znalazł się przed Massą i mógł gonić Michaela Schumachera. Na 20. okrążeniu defektowi uległ bolid Albersa. Odpadło prawe tylne koło i zniszczyło tylny spojler. Czyżby mechanik wyrzucony z Renault znalazł pracę w ekipie Spyker MF1? Od tego momentu do drugich pit-stopów wyścig był (niestety, muszę to powiedzieć) nudny. Tor Suzuka jest już przestarzałym torem i mało jest na nim miejsc do wyprzedzania. Więc chyba dobrze się stało, że kierowcy ścigali się na nim po raz ostatni.
 
 

Przed zjazdem do boksów Schumi miał przewagę blisko 6 sekund nad Alonso. Po powrocie na tor nic się nie zmieniło. Jednak po przejechaniu kilku kilometrów bolid Michaela Schumachera zaczyna zwalniać, a z tyłu widać dym. Awarii uległa jednostka napędowa Ferrari! Niemiec był zmuszony do zaprzestania walki o mistrzostwo świata. Szkoda, że jednak nie stało się to podczas walki w trakcie wyścigu, tylko poprzez usterkę techniczną. Przez pech Schumiego wszyscy kierowcy awansowali w górę tabeli. Parę minut później Mark Webber roztrzaskał swój bolid na ostatnim zakręcie toru. W międzyczasie Kubica zbliżył się do Heidfelda i odrobił stratę, jaką miał do niego po wypadnięciu z toru na tym samym zakręcie, co w kwalifikacjach. Po tych wszystkich perturbacjach w czołówce nic się nie działo. Alonso miał zbyt dużą przewagę nad Felippe Massą. Jedynie Kubica dostał na 4. okrążenia przed metą zachętę od kierownictwa do szybszej jazdy. W słuchawkach usłyszał, że ma wyprzedzić swojego partnera Nicka Heidfelda! Jednak mimo że słowa Go and pass Heidfeld bardzo dopingowały, to było już za mało czasu, aby Robert mógł coś wskórać na tym torze. Ostatecznie kierowcy dojechali do mety już bez zmian. Wygrał Alonso, który ma prawie pewny tytuł mistrza świata. Do pełni szczęścia brakuje mu jednego punktu. Schumacher może liczyć tylko na cud. Musiałby wygrać w Brazyli, a Hiszpan - nie punktować. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Podczas dekoracji można było zauważyć, że Fisichella miał łzy w oczach. Było to spowodowane stratą jego bliskiego kolegi. Fisico zadedykował trzecie miejsce pamięci swojego przyjaciela. Wracając jednak do klasyfikacji konstruktorów, to Renault ma co prawda przewagę, ale może ona zostać zniwelowana w Brazylii. Bój będzie się toczył także o piąte miejsce w tej klasyfikacji pomiędzy teamem BMW Sauber a zespołem Toyoty (BMW ma jeden punkt więcej).


Wyniki Grand Prix Japonii
 

1  F. Alonso (Renault) 1:23:53.413
2  F. Massa (Ferrari) + 16.151
3  G. Fisichella (Renault) + 23.953
4  J. Button (Honda) + 34.101
5  K. Raikkonen (McLaren) + 43.596
6  J. Trulli (Toyota) + 46.717
7  R. Schumacher (Toyota) + 48.869
8  N. Heidfeld (BMW) + 1:16.095
9  R. Kubica (BMW) + 1:16.932     
10  N. Rosberg (Williams) + 1 okr.  
11  P. de la Rosa (McLaren) + 1 okr.          
12  R. Barrichello (Honda) + 1 okr.  
13  R. Doornbos (Red Bull) + 1 okr.
14  V. Liuzzi (Toro Rosso) + 1 okr.  
15  T. Sato (Super Aguri) + 1 okr.   
16  T. Monteiro (Spyker MF1) + 2 okr.       
17  S. Yamamoto (Super Aguri) + 3 okr.     
18  S. Speed (Toro Rosso) + 4 okr.

 

After the race
Nick Heidfeld:
"Mój wyścig był dobry i dość mało spektakularny. Na starcie zyskałem jedną pozycję i awansowałem na ósme miejsce. Bolid spisywał się dobrze, ale miałem problemy z ogumieniem. Na wszystkich trzech zestawach na przednich i tylnych oponach tworzyły się kuleczki. Jechałem na miękkich oponach i to był chyba najgorszy możliwy wybór na wyścig. Jednak decyzja nie była łatwa, bo warunki panujące w piątek na torze nie pozwoliły nam na porównanie obu typów mieszanek podczas dłuższych rzejazdów."


Robert Kubica:
"Wyścig był dobry, jestem zadowolony z mojego tempa. Od początku walczyłem z brakiem przyczepności, już od wczoraj mój bolid był bardzo nadsterowny. Do tego popełniłem błąd, który kosztował mnie około 10 sekund. Bliska jazda za rywalem nie jest łatwa na Suzuce, zwłaszcza w szybkich zakrętach. Może za dużo ryzykowałem, ale udało się wrócić na tor, odrobić cały stracony czas i ukończyć wyścig tuż za Nickiem."

Mario Theissen:
"Biorąc pod uwagę wczorajsze kwalifikacje, wyniki dzisiejszego wyścigu nie były niespodzianką. Patrząc na nasze pozycje startowe, mogliśmy się spodziewać finiszu pod koniec punktowanej ósemki. Nickowi się udało i zdobył ważny punkt, który pozwolił nam utrzymać piątą pozycję w klasyfikacji mistrzostw świata konstruktorów. Dziś nie byliśmy tak szybcy jak w ostatnich wyścigach, ale za to był to dla nas kolejny weekend bez problemów technicznych."

Willy Rampf:
"Po wczorajszych kwalifikacjach, biorąc pod uwagę także formę zespołów na oponach Bridgestone, nie mogliśmy się spodziewać lepszego wyniku. Przynajmniej zdobyliśmy punkt, choć nie byliśmy tak mocni jak w ostatnich wyścigach. Pozytywny jest fakt, że do finałowego wyścigu w Brazylii przystąpimy jako piąty zespół w mistrzostwach, po kolejnym weekendzie bez problemów technicznych."
Michał "Skan" Żuławiński
 
 
24