| |
| |
Nastąpiło już pożegnanie (nie, nie z Afryką) z Europą i przyszedł czas na obiekty, które są "far far away" from Poland.
|
|
|
|
|
|
Chińczycy mieli okazję zobaczyć na żywo Roberta Kubicę, gdy śmigał bolidem F1 w efektownych poślizgach podczas imprezy w Pekinie. Odbyła się ona kilka dni przed piątkowymi treningami, więc Polak miał czas na aklimatyzację. Oficjalne treningi rozpoczęły się o godzinie piątej polskiego czasu. Rano. Niestety, nic nie poradzimy na to, że Chiny leżą na drugim końcu świata, więc trzeba będzie wcześniej wstawać. Pierwsze zmiany, jakie można było zobaczyć po wyjechaniu bolidów na tor, to inne malowania. Do malarza pojechały wozy Hondy (reklama 555-ciu papierosów), a także bolidy MF1, które reklamują holenderskiego Spykera. Zmianie uległ także kask naszego Roberta. Dodano więcej ciemnych elementów, co moim zdaniem pozwala łatwiej "namierzyć" polskiego zawodnika.Podczas pierwszej sesji treningowej niebo było pochmurne, ale deszcz nie padał. Jednak tor był dosyć śliski i wielu kierowców (głównie testerów) miało problemy z utrzymaniem bolidu na torze. Do tej grupy zaliczył się także Kimi Raikkonen. Oprócz nowych twarzy niektórych aut zobaczyliśmy także nowych zawodników. Byli to testerzy: Neel Jani z Toro Rosso, Alexandre Premat z MF1 i Michael Ammermuller z Red Bull Racing. Wszyscy trzej spisali się całkiem nieźle, odnotowując kolejno 5., 6. i 9. czas. Kubica uplasował się na 8. miejscu za swoim młodszym kolegą Sebastianem Vettelem, z czasem 1.38.062. Tę część treningu wygrał Alex Wurz z Williamsa (1.35.574) przed dwójką z Hondy - Anthonym Davidsonem (1.35.591) i Jensonem Buttonem (1.37.291).
Druga część treningów była troszkę inna. A to za sprawą pogody. Prawie przez połowę tej sesji nawierzchnia była sucha, ale później zaczął kropić deszczyk i asfalt zrobił się mniej przyczepny. Jednak mimo mokrej jezdni, kierowcy pozostali na slickach. Całkiem nieźle jechali kierowcy Ferrari, którzy utrzymywali się w czołówce. Miłym akcentem było wyprzedzenie Michaela Schumachera przez Kubicę. Co prawda Schumi jechał znacznie wolniej, ale to miły obrazek, kiedy młody zawodnik bierze tak doświadczonego i odchodzącego na emeryturę zawodnika. Partner Schumachera, mimo że osiągnął 4. czas, nie może być zadowolony. A to za sprawą wymiany silnika. Zgodnie z regulaminem zostanie cofnięty o 10 pozycji na starcie do Grand Prix Chin.
O pierwsze miejsce walczył Alex Wurz z Sebastianem Vettelem. Ci dwaj kierowcy co chwilę poprawiali swoje czasy. Ostatecznie lepszy wynik uzyskał starszy z kierowców. Jego najlepszy czas to 1.35.539. Na drugim miejscu uplasował się Vettel z niewielką stratą wynoszącą 0.04 do Alexa. Trzeci był Anthony Davidson (1.35.714). Schumi uzyskał piąty czas (1.36.641), za Massą (1.36.599), ale przed Alonso (1.36.739). Kubica wywalczył 22. lokatę z czasem 1.39.217. Ale nie ma co przywiązywać zbytniej wagi do tego miejsca. Zwłaszcza, że 21. był Kimi Raikkonen (1.39.179).
Tor w Szanghaju przywitał kierowców mokrą nawierzchnią. Duża ilość wody ograniczała nie tylko przyczepność, ale i widoczność. Podczas pierwszej części kwalifikacji, bardzo dobrze spisywali się kierowcy teamu Toro Rosso, którzy zajęli miejsca w pierwszej dziesiątce. Co ciekawe, zespoły, które jeździły na Bridgestonach, uplasowały się na ostatnich miejscach. Najwyżej z nich była stajnia Ferrari, która zajęła 13. (Massa) i 14. (M. Schumacher) miejsce. Kubica zajął 8. pozycję przed Nickiem Heidfeldem, który był dziesiąty. Najlepszy czas uzyskał Alonso.
W trakcie drugiej części kwalifikacji tor nadal był śliski i wielu kierowców nie ustrzegło się przed poślizgami. Błędy popełnili obaj kierowcy Renault, jednak bez żadnych poważnych skutków. Na chwilę tor opuścił także Robert Kubica, ale i w tym przypadku nic się nie stało. Mniej szczęścia miał Scot Speed (Toro Rosso), którego obróciło na ostatnim zakręcie i wpadł na bandę, lekko ją uderzając. Jednak i tutaj większych szkód nie zarejestrowano. Jeśli chodzi o Kubicę, to do ostatniej chwili nie wiadomo było, czy nasz rodak przejdzie dalej. Był na pograniczu najlepszej dziesiątki. Jednak udało się na ostatnim okrążeniu. Zajął siódmą pozycję. Pierwsze miejsca zajął duet z Renault, a Michael Schumacher (9. czas) jako jedyny kierowca na Bridgestonach awansował dalej.
Trzecia część nie przyniosła żadnych niespodzianek. Bardzo dobre czasy odnotowywali kierowcy Renault oraz zawodnicy Hondy. W pewnym momencie doszło do sytuacji, która mogła spowodować wypadek. W trakcie jazdy z bolidu Kimiego Raikkonena (McLaren Mercedes) oderwało się lusterko! Samoistnie, bez niczyjej "pomocy". Jednak, co ciekawe, nie została wywieszona żółta flaga! Chwilę później w to lusterko wjechał Jenson Button (Honda) i Fernando Alonso. Na szczęście nic się nie stało, a po przejeździe aktualnego mistrza świata lusterko przewędrowało na bok, ale nadal znajdowało się na torze. Nikt nie kwapił się, żeby to uprzątnąć. Sesja zakończyła się zwycięstwem Alonso (zresztą jak pozostałe) z czasem 1:44.360, który wyprzedził kolegę z zespołu Giancarlo Fisichellę o ponad 0,5 sekundy. Kolejne miejsca zajęli dwaj kierowcy Hondy (Barrichello i Button). Michael Schumacher wylądował na 6. miejscu, pomiędzy Kimim Raikkonenem i Pedrem de la Rosą (obaj McLaren Mercedes). Pozycję 8. i 9. zajęli zawodnicy BMW Sauber, Nick Heidfeld i Robert Kubica. Całą stawkę najlepszych kierowców zamykał Robert Doornbos z Red Bull Racing.
Warunki pogodowe na torze były zbliżone do tych z sobotnich kwalifikacji. To zapowiadało przewagę zespołów jeżdżących na Michelinach. Zawodnicy po rozgrzaniu opon na okrążeniu formującym przystąpili do prawdziwej walki. "Renówki" jak zwykle bardzo dobrze wystartowały, ale Raikkonen też miał udany start. Gorzej poszło naszemu rodakowi. Przyspał troszkę na starcie, ale to nie miało zbyt większego znaczenia, wskutek kontaktu z Robertem Doornbosem na pierwszym wirażu. Z powodu śliskiej nawierzchni Polak został wypchnięty na zewnętrzną część zakrętu, spadając na 21. pozycję! Na pierwszych okrążeniach Fernando Alonso zaczął uciekać, a Fisicho spowalniał Raikkonena, który siedział mu na ogonie. W tym czasie Robert zaczął odrabiać straty i awansował szybko na 15. pozycję. Jednak Kubica nie spoczął na laurach. Wkrótce siedział na plecach Davida Coultharda (Red Bull Racing). Ale nawet taki doświadczony zawodnik, nie był w stanie zatrzymać naszego niesamowitego Roberta. Wcześniej wyższość Kubicy musiał uznać Felippe Massa (Ferrari), który startował z końca stawki, z powodu kary za wymianę silnika. Niedługo po tym nastąpiło prawie masowe wyprzedzanie. Najpierw Kimi wyprzedza Fisichellę i goni lidera. Chwilę później awans notuje 7-krotny mistrz świata Michael Schumacher, który wyprzedza Jensona Buttona z Hondy. Kilkadziesiąt sekund później Kubica "łyka" kolejnego zawodnika. Tym razem to był Vitantonio Liuzzi (Toro Rosso). Polak po tym manewrze, siedzi na ogonie Scotta Speeda (również Toro Rosso). Obudził się też Massa, który zaczął jechać śladami Roberta. Jednak Kubica był cały czas o krok dalej i gdy tylko Brazylijczyk się zbliżał, to Polak wyprzedzał innych zawodników. Tuż przed zjazdem Buttona do boksu (zjechał jako pierwszy), Robert przeskoczył o jedno "oczko" w klasyfikacji. Był już 10. Parę chwil później swoich mechaników odwiedził Raikkonen. Dzięki temu Schumi awansował na 3. lokatę. Po pierwszych zjazdach nastąpiło przetasowanie całej stawki. Przyczynił się do tego również Fin, Kimi Raikkonen, który przedwcześnie zakończył ściganie. Można powiedzieć, jak zwykle... Tor powoli przesycha, co daje lekką przewagę zespołom korzystającym z ogumienia firmy Bridgestone. Jednak Schumi nie może wyprzedzić Fisicho i zjeżdża na pit-stop. Jednak tylko tankuje bolid. Nie zmienia opon. Rusza w dalszy bój na zniszczonych już intermediatach. W międzyczasie Kubica wyprzedza de la Rosę (McLaren Mercedes) i przymierza się do Rubensa Barrichello (Honda). Wkrótce Rubinho zostaje w tyle i Robert jest piąty! Za chwilę Polak zjechał do boksu przed swoim kolegą z zespołu, jadącym na 4. miejscu. Team BMW Sauber w porozumieniu z Robertem, zdecydował się, jako pierwszy zespół, na założenie slicków... To był jedyny błąd Kubicy podczas Grand Prix Chin. Od razu po wyjechaniu z boksu, zaczęło naszym reprezentantem rzucać po torze. Troszkę później Robert nie zdołał się utrzymać na torze. Jednak bez konsekwencji.
Jeszcze na tym samym okrążeniu Kubica wyleciał na zakręcie, jadąc efektownym poślizgiem (jakby wyjętym z Tokyo Drift) na pograniczu asfaltu i szutru. Niestety, odbiło się to na strasznej stracie czasowej i zmusiło Polaka do ponownej zmiany opon (na zużyte intermediaty), po przejechaniu niecałego okrążenia. Po całej tej operacji, Robert powrócił na 17. miejscu, z okrążeniem straty do lidera... Parę minut po tych zdarzeniach Fernando Alonso zaczął jechać wolniej. To podkusiło Fisichellę, aby go wyprzedzić. Dwa bolidy Renault jechały łeb w łeb i nawzajem się wyprzedzały. W końcu jednak Fernando przegrywa bratobójczą walkę i Włoch zaczyna odjeżdżać. Niedługo później Schumi przepięknym manewrem wyprzedza obecnego mistrza świata. |
|
|
| |
|
|
|
|
Michael rozpędził swój bolid na szykanie, pokazując się to w lewym, to w prawym lusterku Alonso. Dzięki takiemu "rozkołysaniu" mógł wcześniej wcisnąć gaz i z nadmiarem prędkości przejechał koło Hiszpana. Powtórkę z tej sytuacji można oglądać przez cały dzień :-). Od chwili, kiedy Nico Rosberg (Williams) założył slicki, inni zawodnicy zaczęli robić to samo. Zjechali Button, Webber, Massa i Alonso. Ten ostatni jednak nie opuścił swoich mechaników zbyt szybko. Były problemy ze zmianą tylnego prawego koła (to samo koło, z którego odpadła nakrętka). Łącznie postój trwał 19 sekund! Po takim długim postoju Alonso spadł na 5. pozycję, a Heidfeld wspiął się na najniższy stopień podium. Slicki założył także Schumi. Jednak on też miał problemy z wyjazdem z boksu. Dzięki temu Fisichella powiększył przewagę. Wydawało się, że zdąży zmienić opony. I udało się. Jednak Fisicho nie jest tak dobry na takiej nawierzchni, jak Schumacher i rozpędzony Niemiec spokojnie bierze ślizgającego się Włocha. W tym momencie niemożliwe stało się faktem. Schumi, któremu nikt nie dawał szans na równorzędną walkę z kierowcami Renault, został liderem wyścigu! Do boksu zjechał także Kubica i ponwnie założył slicki. Wyjechał na 15. miejscu. W międzyczasie Giancarlo jedzie wyraźnie wolniej na slickach niż na oponach intermediate. Niedługo dogania go Alonso, który wykręca najlepsze kółka. W tym czasie doszło do kolizji Felippe Massy z Davidem Coulthardem. Sprawcą całego zamieszania był doświadczony Szkot, który uderzył w Massę, gdy ten go wyprzedzał. Młody Brazylijczyk nie miał gdzie uciekać, bo jechał po wewnętrznej zakrętu, a Coulthard wbił się w jego przednią oś. Wskutek tego kontaktu bolid Ferrari został uszkodzony i Felippe musiał wycofać się z wyścigu (był na 10. pozycji). Na 8 okrążeń przed metą Alonso wyprzedza swojego kolegę z zespołu. Czyżby Włoch dostał jakieś team orders? Dwa okrążenia później Ralf Schumacher (Toyota) idzie w ślady swojego partnera Jaron Trulliego i kończy wyścig w garażu. Na ostatnich okrążeniach zaczął ponownie padać deszcz. Zawzięta walka toczyła się za plecami Nicka Heidfelda o 5. pozycję pomiędzy dwoma Hondami i ostatnim już McLarenem. Alonso nie odpuszczał Schumiemu i bardzo chciał go dogonić. Przewaga Schumachera szybko malała. Na przedostatnim okrążeniu Albers (MF1) blokował Nicka Heidfelda, który chciał go zdublować. Ostanie okrążenie. Wydawało się, że już nic się nie zmieni. Metę pierwszy przejeżdża Michael Schumacher, a tuż za nim Fernando Alonso. Trzeci jest Giancarlo Fisichella. Ostatnie dwa zakręty. Nick Heidfeld jest czwarty, a za nim trzej zawodnicy walczący o jak najwyższe pozycje: Jenson Button, Rubens Barichello i Pedro de la Rosa (dogonili Nicka przez "humory" Albersa). A przed całą czwórką - dwaj kierowcy ze stratą większą niż jedno okrążenie. Są to wspomniany wcześniej Albers i Takuma Sato (Super Aguri). Nagle dzieje się coś niebywałego! Button atakuje po wewnętrznej, a Heidfeld jest na środku toru. Czyżby powtórka z sytuacji Coultharda i Massy? Nie, gdyż dwóch maruderów blokuje Niemca. Okazję tę wykorzystuje Anglik, który wymija wszystkich. Heidfeld musi znacznie zwolnić, a Rubinho jadący z tyłu nie może wyhamować na śliskiej nawierzchni.
Bęc! Zderzenie z Nickiem. Bolid BMW zostaje uszkodzony i obrócony. Bez szwanku nie wychodzi też Barichello. A kierowca McLarena w myśl zasady "gdzie dwóch się bije, tam Pedro korzysta", przesunął się na 5. pozycję (a był 7.). Po kolizji Brazylijczyk szybko się pozbierał i zameldował się na mecie za Hiszpanem z McLarena. Na 7. miejscu dojechał z kłopotami Heidfeld. Jego bolid był dość poważnie uszkodzony i wydawało się, że nie dojedzie. Punktowaną ósemkę zamknął Mark Webber. Kubica ostatecznie wylądował na 13. pozycji. Symboliczne było zrzucenie przez Alonso szampana, który upuścił jeden z mechaników Renault. Schumi, chcąc pokazać wyższość Ferrari i na tym szczeblu, też zrzucił butelkę. Włoski zespół nie dał plamy i złapał podarunek. Jednak walka o mistrzostwo nadal trwa, bo Schumacher i Alonso mają po 116 punktów. Co prawda, na razie prowadzi Schumi, ale to ze względu na większą ilość zwycięstw. Tak więc na dwa GP przed końcem sezonu zapowiada się zacięta walka.
| Wyniki Grand Prix Chin |
| |
1.Michael Schumacher (Ferrari) 1h37m32.747 (56 okr.)
2.Fernando Alonso (Renault) 1h37m35.868 (+0:03.121)
3.Giancarlo Fisichella (Renault) 1h38m16.944 (+0:44.197)
4.Jenson Button (Honda) 1h38m44.903 (+1:12.156)
5.Pedro de la Rosa (McLaren Mercedes) 1h38m49.924 (+1:17.177)
6.Rubens Barrichello (Honda) 1h38m51.878 (+1:19.131)
7.Nick Heidfeld (BMW Sauber) 1h39m04.726 (+1:31.979)
8.Mark Webber (Williams Cosworth) 1h39m16.335 (+1:43.588)
9.David Coulthard (RBR Ferrari) 1h39m16.543 (+1:43.796)
10.Vitantonio Liuzzi (STR Cosworth) +1 LAP
11.Nico Rosberg (Williams Cosworth) +1 LAP
12.Robert Doornbos (RBR Ferrari) +1 LAP
13.Robert Kubica (BMW Sauber) +1 LAP
14.Scott Speed (STR Cosworth) +1 LAP
15.Christijan Albers (MF1 Toyota) +3 LAP
16.Sakon Yamamoto (Super Aguri Honda) +4 LAP
|
|
|
|
|
A oto jak skomentował wyścig zespół BMW Sauber i jego kierowcy.
Mario Theissen: Wynik wyścigu jest dla nas ogromnym rozczarowaniem. Nick zmierzał po pewne czwarte miejsce. W końcówce wyścigu spowalniali go dublowani kierowcy i stracił przez to cztery sekundy przewagi nad jadącymi za nim rywalami. Jeden z nich w końcu uderzył w tył samochodu Nicka. Nad tymi incydentami obradują obecnie sędziowie. Robert został wypchnięty w pierwszym zakręcie z toru, spadł na 21. miejsce i w imponujący sposób przebił się na piątą lokatę. Przed pierwszym zjazdem do boksu poprosił o założenie opon na suchy tor, zaryzykowaliśmy, ale to był błąd. Musiał zjechać jeszcze raz i spadł na koniec stawki. Z technicznego punktu widzenia nie mieliśmy żadnych problemów z obydwoma samochodami.
Kubica: Wyścig źle się ułożył od samego początku. Na pierwszym zakręcie uderzył mnie Robert Doornbos, wypadłem z toru i spadłem na przedostatnią pozycję. Potem udało mi się utrzymywać bardzo dobre tempo, wyprzedziłem wielu rywali. Wyprzedzanie w deszczu nie było łatwe, bo w takich warunkach widoczność jest bardzo ograniczona, poza tym miałem bardzo ciężki bolid, zatankowany dużą ilością paliwa. Nie spodziewałem się, że będę tak szybki.
Potem zabrakło może trochę doświadczenia, zaryzykowaliśmy z oponami na suchy tor. Przed wyścigiem ustaliliśmy graniczny czas okrążenia, poniżej którego opłaca się zmienić ogumienie. Jechałem dwie sekundy poniżej tego limitu, więc zmiana wydawała się uzasadniona. Myślałem, że będzie dobrze, ale nie przewidzieliśmy, że tor na wyjeździe z boksu będzie tak mokry. Opony od razu straciły temperaturę. Dwa razy wyleciałem na pobocze, jazda była praktycznie niemożliwa i musiałem zjechać jeszcze raz, z powrotem po opony typu intermediate. Ryzyko zupełnie się nie opłaciło. To był błąd, ale takie są wyścigi.
Gdyby się udało, to zyskalibyśmy sporo pozycji i może udałoby się ukończyć wyścig w okolicach 4-5 miejsca. Gdy po pierwszym zakręcie spadłem na przedostatnie miejsce, straciłem nadzieję na przebicie się do punktowanej ósemki, jednak moje tempo okazało się całkiem niezłe.
W kolejnym wyścigu, Grand Prix Japonii, mam nadzieję na kolejne wejście do pierwszej dziesiątki podczas kwalifikacji. Podczas czasówki w Szanghaju mieliśmy dużo więcej paliwa niż kierowcy Hondy czy McLarena, przy równym obciążeniu moglibyśmy być przed nimi. Nasza forma podczas Grand Prix Chin pokazuje, że jest szansa na zdobycie punktów w dwóch ostatnich wyścigach sezonu. |
|
|
|
|
|
| |
|
|